wtorek, 31 października 2017

95 Tez z 1517 roku

95 Tez autorstwa Doktora Marcina Lutra.
Oryginał został napisany po łacinie. Niniejszy tekst polski jest tłumaczeniem niemieckiej wersji 95 tez przez Kurta Alanda na bazie języka Marcina Lutra używanego w innych jego pismach. Oryginał 95 tez  w wersji plakatowej z Wittenbergi nie zachował się, dysponujemy jedynie późniejszymi wydaniami książkowymi.

„Z miłości do Prawdy i gorliwości jej rozpowszechniania będzie się dyskutować w Wittenberdze na poniższe tematy pod przewodnictwem czcigodnego ojca Marcina Lutra, magistra sztuk wyzwolonych i świętej teologii, jako też zwykłego profesora tychże. Przeto prosi on tych, którzy przybywszy ustnie dyskutować nie mogą, by jako nieobecni pisemnie to uczynili. W imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, Amen."



  1. Skoro nasz Pan i Mistrz Jezus Chrystus powiada: ,,Pokutujcie'' (Mateusz 4,17), to chce, aby całe życie wiernych było pokutą.
  2. Słowo to nie może być rozumiane jako pokuta sakramentalna, tj. nie jako spowiedź i zadośćuczynienie, które dokonywane są przez urząd kapłański.
  3. Nie chodzi tu też jednak o puste, wewnętrzne pokutowanie; byłoby to w jeszcze mniejszym stopniu pokutą, nie miałoby też zewnętrznego skutku w postaci różnego rodzaju umartwiania ciała.
  4. Przeto pozostaje też kara tak długo, dokąd trwa nienawiść człowieka do samego siebie, tj. prawdziwa, wewnętrzna pokuta, czyli aż do wejścia do Królestwa Niebieskiego.
  5. Papież nie powinien i nie może wymierzać kary jako takiej, którą by nakładał wedle swej decyzji albo według przepisów kościelnych.
  6. Papież nie może inaczej darować niczyjej winy, jak tylko oświadczając i stwierdzając, że jest ona darowana przez Boga. Poza tym może darować takową w przypadkach jemu zastrzeżonych; gdyby go w tych sprawach lekceważono, wina pozostawałaby w całej mocy.
  7. Bóg w ogóle nie odpuszcza nikomu jego winy bez jednoczesnego całkowitego i pokornego oddania go kapłanowi jako swojemu przedstawicielowi.
  8. Kościelne przepisy pokutne odnoszą się jedynie do żyjących; umierający nie powinni być do nich zobowiązani.
  9. Dlatego też dobrze nam czyni Duch Święty przez papieża tak, który spod jego uprawnień wyjmuje przypadki śmierci i najwyższego zagrożenia.
  10. Ci kapłani, którzy umierającym pod groźbą czyśćca wymierzają jeszcze kościelne kary pokutne, postępują niemądrze i źle.
  11. Nauka o tym, że można zamienić kościelne kary pokutne na karę czyśćca jest kąkolem, który najwidoczniej został zasiany, gdy zasnęli stróżowie (dosł. biskupi) (por. Mateusz 13, 25).
  12. Raczej więc powinno się wymierzać kary kościelne nie po, ale przed rozgrzeszeniem, aby w ten sposób sprawdzić szczerość pokuty.
  13. Umierający zostali przez śmierć uwolnieni od wszystkiego, umarli więc także dla przepisów kościelnych, jako że ich wymagania są dla nich prawnie nieaktualne.
  14. Gdyby zdrowie umierającego, czyli miłość (do Boga), było jeszcze niedoskonałe, to powinien on zostać pobudzony do wielkiego strachu, i to tym większego, im słabsza jest miłość.
  15. Ta bojaźń i ten strach są już same przez się – żeby już nie wspomnieć o innych rzeczach – wystarczające, by przygotować ból czyśćca, ponieważ leżą one blisko strachu rozpaczliwego zwątpienia.
  16. Między piekłem, czyśćcem i niebem występuje najwidoczniej taka sama różnica jak między zwątpieniem, prawie zwątpieniem a byciem pewnym jego uleczenia.
  17. Wydaje się konieczne z jednej strony pomniejszanie strachu dusz przed czyśćcem a z drugiej strony – pomnażanie miłości (do Boga).
  18. Wydaje się, że ani rozsądek, ani podstawa Pisma Świętego nie potwierdzają tego, żeby znajdowały się one poza stanem, w którym można otrzymać pomnożony udział w zasłudze albo miłości (Bożej).
  19. Wydaje się jednocześnie, że dusze te, a przynamniej nie wszystkie, nie mogą być absolutnie pewne swojego błogosławieństwa, chociaż my nie mamy co do tego wątpliwości.
  20. Gdy papież udziela „całkowitego odpustu od wszelkich kar”, to nie ma przez to na myśli łącznie wszystkich kar, lecz tylko te, które zostały przez niego nałożone.
  21. Przeto mylą się wszyscy kaznodzieje odpustów, którzy głoszą, że człowiek przez odpust papieski może uwolnić się od wszelkich kar.
  22. O tyleż więcej nie może on uwalniać dusz w czyśćcu od takiej kary, od której za życia wedle przepisów kościelnych musiałyby one pokutować.
  23. Gdyby uwolnienie od wszelkiej kary było dla kogokolwiek możliwe, to jedynie synowie zwątpienia uchodziliby za najdoskonalszych ludzi, tj. najmniej licznych.
  24. W konsekwencji większość ludu jest zwiedziona, gdy górnolotnymi słowami wprost obiecuje się jej, jakoby kara została zniesiona.
  25. Ta sama moc, jaką w ogólności ma papież nad czyśćcem, przysługuje w szczególności każdemu biskupowi i duchownemu w jego okręgu albo parafii.
  26. Papież postępuje bardzo dobrze, gdy sięga nie po władzę klucza, która mu w ogóle nie przysługuje, ale orędowniczo zjednuje odpuszczenie dla dusz (w czyśćcu).
  27. Naukę ludzką głosi ten, kto mówi: Gdy tylko pieniądz zabrzęczy w skrzynce, dusza ulatuje (z czyśćca).
  28. Pewne jest to, że zysk i pożądanie mogą wzrastać, gdy pieniądz brzęczy w skrzynce; czy zaś kościół odniósł sukces w swym orędownictwie, to zależy od Boga.
  29. Któż wie, czy wszystkie dusze w czyśćcu pragną być z niego z niego wykupione?
  30. Nikt nie może być pewny szczerości swej skruchy; a w jeszcze mniejszym stopniu dotyczy to rezultatu doskonałego odpuszczenia.
  31. Człowiek, który we właściwy sposób zasługuje na odpust, trafia się równie rzadko, jak ten, kto w słusznej mądrości czyni pokutę, tj. zdarza się to niezwykle rzadko.
  32. Kto wierzy, że dzięki listom odpustowym (albo dyspensom) jego zbawienie jest pewne, jest przeklęty na wieki razem ze swymi nauczycielami.
  33. Należy strzec się nauk, wedle których odpust papieski jest bezcenną łaską Bożą, przez którą ludzie zostają pojednani z Bogiem.
  34. Łaski odpustne dotyczą zaś niestety ustanowionych przez ludzi kar sakramentalnego zadośćuczynienia.
  35. Oznacza to, że nie po chrześcijańsku uczą ci, co mówią, że dla odkupienia duszy (z czyśćca) jak i otrzymania przywileju spowiedzi nie jest konieczna skrucha.
  36. Każdy chrześcijanin, który odczuwa rzeczywistą skruchę, ma prawo do zupełnego odpuszczenia kary i winy, także bez listu odpustnego.
  37. Każdy prawdziwy chrześcijanin, czy to żywy czy umarły, ma udział we wszystkich dobrach Chrystusa i Kościoła; Bóg dał mu je także bez listu odpustowego.
  38. Pomimo tego w żadnym wypadku nie należy lekceważyć odpuszczeń i udziałów, które są powierzone papieżowi; są one bowiem, jak już powiedzieliśmy, oznajmieniem odpuszczenia Bożego.
  39. Nawet najbardziej wykształconym teologom powinno wydać się w najwyższym stopniu trudne do pogodzenia jednoczesne wychwalanie przed ludem wielkiej wartości odpustów oraz prawdziwej skruchy.
  40. Prawdziwa skrucha będzie lubowała się w karach i będzie ich szukała; obfitość odpustów zaś uczy ich nienawidzenia a przynajmniej pomniejsza ich znaczenie.
  41. Odpust papieski należałoby głosić z najwyższą ostrożnością, aby ludzie nie zaczęli błędnie rozumować, jakoby miał on większą wartość niż dobre uczynki miłości.
  42. Należy nauczać chrześcijan, że nie jest przekonaniem papieża, jakoby udzielenie odpustu dało się w jakimkolwiek stopniu porównać do uczynków miłosierdzia.
  43. Należy nauczać chrześcijan, że lepiej jest podarować coś biednym albo użyczyć potrzebującym aniżeli kupować odpusty.
  44. Przez uczynek miłości wzrasta w człowieku miłość i staje się on lepszym; podczas gdy przez odpust nie staje się on lepszy a jedynie uwolniony od kary.
  45. Należy nauczać chrześcijan, że kto widzi potrzebującego a nie pomaga mu, zamiast tego zaś swoje pieniądze wydaje na odpusty, ten zasłużył sobie nie na papieski odpust, ale na Bożą pomstę.
  46. Należy nauczać chrześcijan, że kto nie posiada nadwyżek, zobowiązany jest zatrzymać środki konieczne do utrzymania domu i w żadnym przypadku nie tracić pieniędzy na odpusty.
  47. Należy nauczać chrześcijan, że zakup odpustu jest dobrowolny a nie nakazany.
  48. Należy nauczać chrześcijan, że papież potrzebuje modlitw, które zanoszą za niego pobożni duchem, a z tego wynika, że także przy udzielaniu odpustów są one bardziej pożądane niż pieniądze, które człowiek jest gotów zapłacić.
  49. Należy nauczać chrześcijan, że odpust papieski jest pożyteczny, gdy człowiek nie pokłada w nim swej ufności, a że jest więcej niż szkodliwy, gdy z jego powodu człowiek przestaje bać się Boga.
  50. Należy nauczać chrześcijan, że gdyby papież wiedział, w jaki sposób kaznodzieje odpustowi wyciągają pieniądze, to wolałby on raczej spalić na popiół kościół św. Piotra niż wybudować go ze skóry, mięsa i kości swej trzody.
  51. Należy nauczać chrześcijan, że papież w razie konieczności (jeśli by tak być musiało) byłby także gotów sprzedać kościół św. Piotra, aby dać pieniądze wielu tym, od których je kaznodzieje odpustowi wyłudzili.
  52. Próżną jest nadzieja, że zostanie się błogosławionym przez listy odpustne, nawet wtedy, gdyby komisarz albo i sam papież oddawał za to swą duszę w zastaw.
  53. Wrogami Chrystusa i papieża są ci, którzy dla kazań odpustnych w innych kościołach całkowicie przemilczają Słowo Boże.
  54. Słowo Boże bywa lżone, gdy w jednym kazaniu tyle samo albo nawet więcej czasu poświęca się odpustowi, co samemu Słowu Bożemu.
  55. Powinno być przekonaniem papieża, że jeśli dla uczczenia odpustu, który ma najwyraźniej niewielką wartość, rozbrzmiewa dzwon i odprawia się okazałe ceremonie, to dla uczczenia Ewangelii, która jest najwyższym dobrem, powinny rozbrzmieć setki dzwonów i zostać odprawionych setki wystawnych uroczystości.
  56. Skarb kościelny, z którego papież rozdaje odpusty, albo nie jest wyraźnie naznaczony, albo lud Chrystusowy nie zna go w ogóle.
  57.  Rozchodzi się zatem widocznie nie o doczesny skarb, skoro tak wielu kaznodziei dba, aby zbyt lekko z niego wydawać a jedynie gromadzić.
  58. Jednak nie zawiera on także zasług Chrystusa i jego świętych, jako że te działają niezmiennie bez papieża. Łaska dla tych, którzy są wewnątrz, a krzyż, śmierć i piekło dla tych, którzy są na zewnątrz.
  59. Święty Wawrzyniec uznawał biednych w parafii za skarb kościoła, ale potrzebował on Słowa, tak jak wtedy było to na porządku dziennym.
  60. Uznajemy i mamy do tego mocne podstawy, że klucz kościoła, który podarował nam Chrystus przez swoją zasługę jest owym skarbem.
  61. Oczywiste jest, że wystarcza on dla udzielenia zwolnienia od kary w przypadkach zastrzeżonych dla władzy papieskiej.
  62. Prawdziwym skarbem Kościoła jest najświętsza Ewangelia chwały i łaski Bożej.
  63. Skarb ten jest jednak, co zrozumiałe, powszechnie znienawidzony, jako że czyni on pierwszych ostatnimi.
  64. W przeciwieństwie do tego skarb odpustowy, co zrozumiałe, jest powszechnie lubiany, gdyż czyni on ostatnich pierwszymi.
  65. Dlatego skarb Ewangelii jest siecią, przy pomocy której schwytani zostali niegdyś ludzie, którzy posiadali bogactwa.
  66. Skarb odpustowy jest siecią, przy pomocy której łowi się obecnie bogactwo ludzi.
  67. Odpust zachwalany przez kaznodziejów jako „wielka łaska”, można do pewnego stopnia tak właśnie rozumieć, gdyż oznacza on wielki interes.
  68. W porównaniu jednak do łaski Bożej oraz czci krzyża jest on najmniejszą z łask.
  69. Biskupi i księża zobowiązani są z najwyższą uległością zezwolić na działanie komisarzy papieskiego odpustu.
  70. Są jednak w jeszcze większym stopniu zobowiązani otwierać uszy i oczy na to, by nie głosili oni swych snów, zamiast wykonywać zalecenie papieskie.
  71. Kto wypowiada się przeciwko prawdziwemu sensowi papieskiemu odpustu, niech będzie odrzucony i przeklęty.
  72. Kto zaś przeciwko bezczelnym i śmiałym wypowiedziom kaznodziei odpustowych na straży stoi, niech będzie błogosławiony.
  73. Tak jak papież słusznie spieszy z karą banicji przeciwko tym, którzy starają się przy użyciu jakiegoś podstępu gospodarczo szkodzić przedsięwzięciu odpustowemu,
  74. tak też daleko więcej chce on skierować karę banicji przeciwko tym, którzy osłaniają odpusty, aby szkodzić świętej miłości i prawdzie.
  75. Pogląd, że papieski odpust miałby moc oczyścić człowieka nawet gdyby, jeśliby to było możliwe, zelżył on Matkę Boską, jest jawnym obłędem.
  76. W przeciwieństwie do tego uważam, że papieski odpust nie może uchylić nawet najmniejszego grzechu powszedniego, o ile chodzi o jego winę.
  77. Twierdzenie, że i sam Piotr, gdyby był jeszcze papieżem, nie mógłby dać większej łaski , jest bluźnierstwem przeciwko świętemu Piotrowi i papieżowi.
  78. W przeciwieństwie do tego uważam, że tak ten, jak i każdy inny papież ma większą łaskę do podarowania, a mianowicie Ewangelię, działanie ducha, dar uzdrowienia itd., jak można przeczytać w 1. Kor 12, 28.
  79. Gdy mówi się, że krzyż odpustowy z pieczęcią papieża, który dumnie jest wystawiany (w kościołach), ma taką samą wartość, jak Krzyż Chrystusowy, jest to bluźnierstwem Boga.
  80. Biskupi, księża i teolodzy, którzy dopuszczają, by takie przemówienia były głoszone przed ludem, zostaną (kiedyś) za to pociągnięci do odpowiedzialności karnej.
  81. Owe bezwstydne kazania odpustowe utrudniają nawet uczonym dbać o uznanie dla papieża, dając odpór obelgom, a jeszcze więcej ostrym pytaniom ze strony ludzi świeckich.
  82. (Na przykład:) Dlaczego papież nie uprzątnie czyśćca dla świętej miłości i ratunku biednych dusz, czyli dla najpilniejszej podstawy, podczas gdy jednocześnie wybawia niezliczone dusze dla nędznych pieniędzy, po to, by budować kościół, a więc dla podstawy daleko bardziej błahej?
  83. (Albo też:) Dlaczego dalej odprawia się msze za zmarłych i uroczystości rocznicowe za umarłych i dlaczego papież nie oddaje darowizn, które zostały złożone w ich intencji i nie umożliwia ich zwrotu, jeśli tymczasem jest to wręcz grzechem modlić się za tych, którzy zostali odkupieni (przez odpust)?
  84. (Albo też:) Od kiedy to przed Bogiem i papieżem uchodzi za pobożne umożliwienie bezbożnemu i przeciwnikowi (Bożemu) wybawienie pobożnych i umiłowanych przez Boga dusz za pieniądze, podczas gdy te pobożne i umiłowane dusze dla ich biedy z miłości nie mogą zostać wybawione za darmo?
  85. (Albo też:)  Stare kościelne zarządzenia pokutne są na skutek ich niestosowania w rzeczywistości martwe i zużyte. Dlaczego zatem odpust w pewnym sensie znowu przywrócił je do życia, tak że dzisiaj musiałyby one być wykupowane za pieniądze?
  86. (Albo też:)  Papież jest dzisiaj zamożniejszy niż najbogatszy Krezus; czemuż więc nie wybuduje przynajmniej tego jednego kościoła raczej za swoje pieniądze niż za pieniądze swoich biednych wiernych?
  87. (Albo też:) Cóż papież może odpuszczać albo udzielać tym, którzy na podstawie doskonałej skruchy mają prawo do zupełnego odpuszczenia i społeczności ducha?
  88. (Albo też:) Czy nie byłoby najlepiej dla kościoła, gdyby papież, który czyni to teraz (przez odpust) tylko raz, sto razy na dzień pozwalał każdemu wierzącemu przystąpić do tego odpuszczenia i udziału?
  89. (Albo też:) Jeśli rzeczywiście papież w sprawie zbawienia przez odpusty stara się o coś więcej, jak tylko o pieniądze, dlaczego zawiesza on wydane wcześniej listy i odpusty, które są przecież równie skuteczne?
  90. Jeśliby się chciało uciszyć te uzasadnione zarzuty ludzi świeckich jedynie przemocą i milczeniem zamiast je rozproszyć, podając rozsądne podstawy, to doprowadziłoby to do wyśmiania kościoła i papieża przez ich wrogów oraz uczyniłoby to chrześcijaństwo bardzo nieszczęśliwym.
  91. Jeśliby się chciało głosić odpust w duchu i zamyśle papieża, można łatwo odeprzeć te wszystkie zarzuty albo co więcej, nigdy by ich w ogóle nie było.
  92. Precz zatem ze wszystkimi prorokami, którzy między ludem Chrystusowym wołają: Pokój, pokój – choć nie ma w nich pokoju (Jeremiasz 6, 14; 8, 11; Ezechiel 13, 10, 16)!
  93. Pomyślności tym prorokom, którzy między ludem Chrystusowym wołają: Krzyż, krzyż – choć nie ma krzyża!
  94. Należy napomnieć chrześcijan, aby z radością naśladowali Chrystusa, ich Głowę, w drodze przez karę, śmierć i piekło,
  95. i w ten sposób utwierdzać w nich ufność, że raczej przez wiele cierpień niż przez obfitość pokoju do nieba wejdą (Dzieje Apostolskie 14, 22).”
 

wtorek, 24 października 2017

Nowa recenzja publikacji!

W najnowszym numerze pisma ewangelicko-reformowanego (kalwińskiego) "Jednota" ukazała się recenzja mojej publikacji. Jej autorką jest pani Joanna Szczepankiewicz-Battek, która zaszczyciła mnie swoją obecnością na premierze "Marcina Lutra myśli (nie)znanych" w Jeleniej Górze-Cieplicach, w kwietniu tego roku. Recenzentce dziękuję w imieniu całego zespołu, a Państwu życzę udanej lektury! Kamil Basiński



piątek, 20 października 2017

"Skoro pieniądz w szkatule zadzwoni…”

Handel odpustami.
W 1516 roku papież Leon X ustanowił kolejne odpusty. Dochód pochodzący z ich sprzedaży przeznaczony był w jednej połowie na budowę kościoła Św. Piotra w Rzymie, w drugiej na spłatę długu zaciągniętego na zakup paliusza (oznaki godności arcybiskupiej). Albrecht, arcybiskup Moguncji, i papieski komisarz do spraw odpustów na terenie Niemiec w instrukcji dla pełnomocników streszczał naukę o odpustach: „Aby dostąpić łaski zupełnego odpuszczenia grzechów, każdy, kto się wyspowiadał lub przynajmniej ma zamiar zrobić to w swoim czasie, powinien w jednym z siedmiu kościołów katedralnych w Rzymie odmówić pięć «Ojcze nasz» i pięć «Zdrowaś Maryjo». Kto jednak z jakiejś przyczyny żąda, by odpuszczono mu podróż do Rzymu, to jest to możliwe, ale w zamian trzeba wnieść opłatę” — i tutaj padały odpowiednie sumy proporcjonalne do pochodzenia i stanu.

Handel odpustami, od dawna praktykowany, opierał się głównie na założeniu, że Chrystus i święci podczas swego życia na ziemi zrobili więcej dobrego, niż było im potrzeba do zbawienia. Nadmiar mógł zatem służyć innym do otrzymania życia wiecznego a papież miał władzę udzielania uczynków łaski ze skarbca świętych. Ponieważ odpust otrzymywało się za pieniądze, więc tak uzyskane odpuszczenie kar za grzechy nie miało nic wspólnego z uczuciem  prawdziwej pokuty i żalu.

Johann Tetzel w Pirnie.
Wśród sprzedawców odpustów wyróżniał się dominikanin Johann Tetzel, który w szczególnie jarmarczny sposób sprzedawał listy odpustowe.  Jeździł po Niemczech we wspaniałym powozie, obok tegoż postępowało trzech jezdnych na koniach, za nimi liczna szła służba, a wszystko to z ogromnym przepychem i rozrzutnością. Widząc ten orszak ktoś mógłby pomyśleć, że to jakiś książę kościoła a nie zwyczajny handlarz lub kwestarz, odbywa podróż po kraju w towarzystwie urzędników i służby. Gdy pochód zbliżał się do jakiegoś miasta, wysyłano posłańca do rady miejskiej, a ten przyszedłszy powiedział: "Łaska Pana Boga i Ojca Świętego jest u bram miasta". Duchowieństwo, księża, zakonnice, rada miasta, nauczyciele, uczniowie, cechy z chorągwiami, mężowie, niewiasty, starzy, młodzi, wszyscy razem wychodzili trzymając w ręku świece, idąc przy biciu wszystkich dzwonów z muzyką naprzeciwko handlarzom. Po uroczystym powitaniu udał się orszak do świątyni. Naprzód niesiono na aksamitnej poduszce lub też prześcieradle wyszywanym złotem bullę łaski papieskiej, za nią kroczył naczelnik handlarzy sprzedających odpusty, trzymając w ręku wielki, czerwony, drewniany krzyż, potem - procesja ze śpiewem, muzyką i kadzidłem. W kościele witano mnicha i jego towarzyszy graniem na organach i huczną muzyką. Krzyż ustawiano koło ołtarza, wywiesiwszy na nim godła papieskie. Gdy tylko postawiono w kościele krzyż i wywieszono na nim godła papieskie, to Tetzel wstępował na ambonę i w przekonywujący sposób zachwalał wysoką wartość swych odpustów w obliczu zgromadzonego ludu, który na widok uroczystej procesji zabrał się licznie w kościele. Pospólstwo z otwartymi prawie ustami pochłaniało słowa jego o cudownych przymiotach listów odpustowych, które Tetzel ze sobą przywoził. "Ten krzyż (a przy tym wskazał na zatknięty czerwony krzyż) jest tak skuteczny, jako krzyż Jezusa Chrystusa".
"Chodźcie tedy, ja dam wam list, zaopatrzony pieczęcią, na dowód tego, iż mocą jego nawet i te grzechy wam są odpuszczone, które dopiero w przyszłości popełnić zamierzacie".
"Ja bym przywileju mego ani za stanowisko świętego Piotra w niebie nie zamienił, bo ja moimi odpustami więcej wybawiłem dusz, aniżeli on kazaniami swymi". Dominikanin był kojarzony z dwuwierszem, którego autorstwo mu błędnie przypisywano: "Skoro pieniądz w szkatule zadzwoni, duszę z czyśćca do nieba wygoni.” Po takich zapewnieniach każdy wierny kupował w miarę możliwości finansowych materialną namiastkę zbawienia. Pobożny augustianin z Wittenbergi, Marcin Luder przyglądał się tym praktykom i dojrzewał wewnętrznie w swym proteście przeciwko tak powierzchownemu traktowaniu Łaski Bożej. Zwracając się do jedynego pewnego źródła - Biblii, nie znalazł w niej nic o odpustach! To nie kupiony u handlarza kawałek papieru, ale skruszone serce i wiara w bezpodstawne miłosierdzie Ojca są przyczynkiem usprawiedliwienia win grzechów. Negację jarmarcznej sprzedaży odpustów Luder wyraził chyba najdobitniej w słowach: „Gdyby ktoś uczynił Marię Dziewicę brzemienną, Tetzel mógłby mu to wybaczyć!” (A. Malessa, Hier stehe ich, es war ganz anders, 2015, 26).

Warto przy tym dodać, iż Tetzel nie zawsze odnosił sukcesy w sprzedaży odpustów… Pewnego razu, gdy przekonywał do ich kupna w kościele w Lipsku, świątynię opuścili z wielkim oburzeniem dwaj studenci. Jednym z nich miał to być młodzieniec zwany Camerariusem, późniejszy przyjaciel i biograf Melanchtona.

Matthias Gerung, Satyra na handel odpustami.
Pewien saski szlachcic, który w Lipsku słuchał kazań Tetzla, oburzył się nad tymi kłamstwami. Przystąpiwszy do mnicha zapytał się go, czy jest także w stanie odpuścić takie grzechy, które człowiek dopiero w przyszłości popełnić zamierza? "Tak jest" odrzekł Tetzel "i do tego jestem przez papieża upełnomocniony". "Jeżeli się tak rzecz ma, to chciałbym na pewnym nieprzyjacielu wykonać niewielką zemstę, nie narażając jednak życia jego na niebezpieczeństwo. Oto dam wam dziesięć talarów, jeżeli mi przygotujecie list odpustowy, którym bym się zupełnie zdołał usprawiedliwić". Tetzel podnosił trudności, na końcu zgodzili się na 30 talarów. Niedługo potem mnich opuścił Lipsk. W lesie położonym miedzy miastami Jüterbogk i Trebbin szlachcic czekał ze swą służbą  na Tetzla. Gdy tylko mnich zjawił się, uderzyła szlachecka drużyna, odbierając skrzynie pełną pieniędzy, którą z sobą wiózł. Tetzel podniósł krzyk o wyrządzenie mu gwałtu i podał sprawę do sądu. Wtedy szlachcic przedłożył swój list odpustowy, zwalniający go z góry od wszelkiej kary i podpisany własnoręcznie przez mnicha. Książę Jerzy bardzo się rozgniewał, lecz ujrzawszy list ten odpustowy, rozkazał oskarżonego wypuścić na wolność. 
 
Tym właśnie przygotował Tetzel i jemu podobni ruch reformacyjny: dzięki licznym nadużyciom sam torował potrzebę zwrócenia się ku źródłom wiary, wyrastającej w sprzeciwie i oburzeniu.

Pewien górnik w  Schneeberg (Saksonia) zapytał się jednego z kramarzy, czy też istotnie można wierzyć wszystkim tym opowiadaniom o mocy odpustów i o tak wielkiej potędze papieża, żeby za grosz wrzucony do skrzyni prawdziwie jedna dusza miała być wybawioną z czyśćca? Kramarz potwierdził. "To w takim razie" zauważył górnik "jest ten papież człowiekiem bardzo niemiłosiernym, kiedy dla marnego grosza pozwala duszy człowieczej przez tak długi czas jęczeć w płomieniach. Jeżeli pieniędzy nie ma, to niech każe zebrać naraz sumę 100.000 talarów, a potem niech uwolni wszystkie dusze razem. My biedni ludzie chętnie na to zbierzemy kapitał razem z procentem".

Nie przeciwko samym odpustom, ale takim właśnie nadużyciom, ogłosił Luder swoje tezy, wzywając do dyskusji nad nimi. Dzięki rozwijającej się sztuce drukarskiej, w dwa tygodnie były one znane w całych Niemczech a po miesiącu obiegły całą Europę, mimo iż sam Luter nie przyłożył do tego ręki. Tezy po roku dotarły nawet do Jerozolimy.