czwartek, 16 lutego 2017

Ostatnie podróże Doktora Lutra



Jeszcze w jesieni życia wittenberski reformator musiał służyć radą, by pogodzić dwóch skłóconych z sobą braci. Chodziło o spór hrabiów Mansfeld dotyczący podziału terytorialnego pomiędzy katolicką a ewangelicką linią rodu z lat 30-stych XVI stulecia, w efekcie czego obie znalazły się w niekorzystnym położeniu finansowym. Ks. Luter podjął się mediacji z trzech względów. Po pierwsze, w hrabstwie żyli jego krewni: brat Jakub i szwagier Paul Mackenrot. Dalsze nieporozumienia groziłyby pogorszeniem sytuacji finansowej wszystkich mieszkańców. Tym samym byłoby nieuniknionym zwrócenie się o wsparcie do Marcina Lutra i jego rodziny a czasy nie były łatwe: w Saksonii szalała dwunastoprocentowa inflacja cen... Po drugie, spór ten dawał znakomitą okazję, by przypomnieć zaprzyjaźnionemu hrabiemu Albrechtowi (zwolennikowi reformacji i jednej ze stron nieporozumienia) o nowej chrześcijańskiej etyce w dziedzinie gospodarki i stosunków międzyludzkich. Ponadto, dzięki osobistej interwencji reformatora istniała szansa na zachowanie i rozwój kościoła ewangelickiego również w katolickim terytorium hrabstwa. I tak, 62-letni Marcin Luter odbył trzy podróże do Mansfeld: od 3 do 11 października 1545, od 22 grudnia 1545 do 7 stycznia 1546 i wreszcie od 23 stycznia do 18 lutego 1546. W pierwszej z nich towarzyszył mu Filip Melanchton, w dwóch kolejnych - jego synowie: 19-letni Jan, 15-letni Marcin i 13-letni Paweł. Dla schorowanego Reformatora wyprawy te stanowiły nie lada obciążenie fizyczne. Od lat Luter cierpiał na zaparcia, choroby układu moczowego i krwionośnego. W podeszłym wieku prawie nic nie widział na lewe oko. Wszystko to powodowało coraz częstsze osłabienia i utratę przytomności. 


Pierwsza mediacja, w październiku 1545 roku, zakończyła się fiaskiem. Rozczarowany Reformator poprosił o pomoc sąsiadujących z Mansfeld książąt: elektora Jana Fryderyka I oraz księcia Maurycego z Saksonii a także landgrafa heskiego Filipa. 


Podróż na drugie rokowania przerwał na kilka dni wysoki stan wód w okolicach Halle grożący powodzią. Korzystając z okazji, Marcin Luter wygłosił kazanie w tamtejszym kościele miejskim. Zawarta w nim krytyka „przeklętego kardynała" dotyczyła Albrechta Brandenburskiego (Reformator adresował do niego swoje 95 tez z 31.10.1517), mającego swoją rezydencję właśnie w tym mieście. Wittenberski profesor polemizował również na temat słynnego zbioru relikwii kardynała i ich rzekomego znaczenia dla pobożnego chrześcijanina. O ironio, Albrecht Brandenburski zmarł kilka miesięcy wcześniej (24 września 1545) a relikwie już dawno przewieziono do miasta Aschaffenburg.


Dopiero trzecia runda rokowań przyniosła oczekiwane pojednanie. Moralnym zwycięstwem Lutra okazał się podpisany 16 lutego 1546 porządek kościelny i szkolny obowiązujący w całym hrabstwie. Poruszał on m.in. tak kontrowersyjne kwestie jak zakres uprawnień superintendentów z Eisleben, finansowanie pastorów i nauczycieli.  Drugą umowę podpisali 17 lutego w imieniu Lutra książęta Wolfgang von Anhalt i Jan Henryk von Schwarzburg a także Justus Jonas. Ten, ze względu na nagłe osłabienie, nie mógł być obecny. Prawie do śmierci ks. Marcin Luter głosił kazania. Ostatnie cztery umieszczono w WA 51, 148-194. W niedzielę 7 lutego 1546 podjął kwestię grzeszności człowieka poprzez słabość jego ciała. Jednocześnie pocieszał i napominał o wierze, dzięki której dostępujemy Zbawienia w myśl zasady sola gratia. Ostatnie kazanie wygłosił w poniedziałek 15 lutego na ambonie kościoła p.w. św. Andrzeja (Andreaskirche). Na kilka dni przed śmiercią nawoływał do pozostania wiernym prawdzie chrześcijańskiej objawionej przez Słowo Boże (H. Schilling, Martin Luther - Rebell in einer Zeit des Umbruchs, 2015, 576-586).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz