poniedziałek, 5 września 2016

Gospodarstwo i sytuacja finansowa Lutrów



O czymś takim można mówić po ślubie Doktora Lutra z Katarzyną von Bora, od 15.06.1525. Wcześniej, po powrocie z zamku Wartburg, niemiecki reformator powrócił do klasztoru. Jako mnich nie był przyzwyczajony, by martwić się o jedzenie, czy ubranie. Po ślubie decyzją elektora saskiego Jana Mocnego ks. Luter otrzymywał rocznie 100 guldenów i przydział na żyto, opał i jęczmień a w 1526 roku elektor oficjalnie podarował Marcinowi i Katarzynie opuszczony przez augustianów na skutek sekularyzacji budynek Czarnego Klasztoru (oboje mieszkali w nim od czasu zaślubin). Stale rosnąca inflacja w Saksonii i popularność uniwersytetu w Wittenberdze sprawiały, że dochody Doktora Marcina wzrastały. I tak, w 1525 roku do sumy 200 guldenów rocznie (minimum egzystencjalne dla jednego dorosłego wynosiło wtedy 20 guldenów). Odnowiciel Kościoła dostawał prawie 3 tony żyta, z którego można było wypiec 14 000 bochenków chleba i tyle słodu jęczmieniowego, by wyprodukować 5600 litrów piwa, przydział na siano i 60 kurcząt rocznie. 

Rodzina Lutrów stale powiększała się. Marcin i Katarzyna wydali na świat sześcioro dzieci, z czasem wprowadzili się też krewni Pani Doktorowej, jak na przykład najmłodszy syn jej siostry, Andreas Kaufmann a od 1529 roku – również sześcioro dzieci po zmarłej siostrze reformatora. Do Wittenbergi przybywali coraz to nowi uciekinierzy, najczęściej z krajów katolickich. Aby poprawić stan finansów, Lutrowie otworzyli bursę dla studentów w 1530. Nie ma dokładnych danych, ile kosztowało mieszkanie w Czarnym Klasztorze. Wiadomo, że mieszkało w niej najczęściej 10-20 studentów. Ogólnie, w Wittenberdze opłata za czynsz w bursie wynosiła 15-20 guldenów i wzrosła w 1538 roku aż do 30 guldenów. W październiku 1534 roku przyjaciel Lutra, Dietrich Veit, wyprowadził się z Czarnego Klasztoru, bo Katarzyna utrzymywała wyższe opłaty w porównaniu z innymi mieszkaniami dla żaków w Wittenberdze - były one równie wysokie, co w Południowych Niemczech. Bursa przynosiła tym większe korzyści majątkowe, jako że Lutrowie sami wytwarzali potrzebne produkty żywnościowe, którymi karmili też mieszkających u nich studentów. Posiadali największy żywy inwentarz w mieście, hodowali bowiem bydło, świnie, ptactwo (w klatkach na podwórzu), pszczoły i konie.

W 1541 roku Marcin kupił żonie majątek ziemski w Zölsdorf, niedaleko Lippendorfu (Saksonia), który przynosił niewielki dochód 50 guldenów rocznie. Od tego roku Doktor Luter dostawał 59 guldenów od króla duńskiego a od szlachcica saskiego – 30 guldenów rocznie.  Zgodnie z wyobrażeniami reformatora kobieta to opiekunka ogniska domowego, podczas gdy mężczyzna zajmował się sprawami rodzinnymi „na zewnątrz”, np. sprawy prawnicze. Zaradna Katarzyna czuwała przez lata nad stanem domowego budżetu a z pomocą służby prowadziła wzorcowo całe gospodarstwo. Doktor Luter podziwiał wielokrotnie  jej przedsiębiorczość: „Mojej miłej pani domu Katarzynie von Bora, kaznodziejce, właścicielce browaru, ogrodniczce i kim jeszcze więcej może być...", "Ona powozi, uprawia pole, pasie bydło, kupuje bydło, warzy piwo, a zabrała się jeszcze za czytanie Biblii, i obiecałem jej 50 guldenów, jeśli do Wielkanocy całą przeczyta! Zupełnie serio! Już jest przy 5. Księdze Mojżeszowej.”

Deputat książęcy na żywność nie wystarczał na pokrycie wszystkich potrzeb. Część produktów kupowano na rynku. Istotnym zabezpieczeniem finansów rodziny Lutrów stanowiły regularnie otrzymywane prezenty od książąt, np. dziczyznę, którą ks. Marcin jadał tak chętnie (!), wina reńskie i alzackie. Dostawali także puchary, tekstylia, świeczniki i … przynajmniej dwa zegary. W 1536 roku król szwedzki Gustaw Waza podarował reformatorowi srebrny puchar, który jego wnukowie sprzedali w 1617 roku lipskiej radzie miasta za 77 guldenów.

Podsumowując, z finansami rodziny Lutrów nie było źle, należeli oni do jednych z najlepiej sytuowanych rodzin w Wittenberdze. Niemiecki reformator był obok Melanchtona najlepiej opłacanym profesorem uniwersyteckim. Od 1525 roku Marcin Luter otrzymał 6600 guldenów, z tego opłacił współpracowników za 1975 guldenów, kupił ziemię (1541) za 2000 guldenów. Tym niemniej rzadko kiedy mówiło się w domu o posiadaniu gotówki, raczej o długach i przymusowym oszczędzaniu. Gdy jednak wittenberska drukarnia proponowała reformatorowi honorarium 400 guldenów rocznie za wydawanie jego pism, reformator stanowczo odmówił. Doktor Luter był zdania, że Słowo Boże należy głosić z przekonania, od serca a nie za pieniądze. O budżecie rodzinnym mawiał: „Mój stan finansów jest bardzo dziwny, ponieważ więcej wydaję niż zarabiam” (WA TR 3, 2130). Utracjuszem Marcin Luter nie był – zostawił po sobie majątek wyceniany na 8-9000 guldenów. W testamencie uczynił swoją żonę jedyną spadkobierczynią, co jak na tamte czasy było nietypowe. Testament, mimo potwierdzeń elektora, nigdy nie uzyskał mocy prawnej, nie wszedł w życie w pierwotnej formie. 

Po śmierci Marcina, Katarzyna wprawdzie mogła pozostać w Czarnym Klasztorze, jej sytuacja finansowa uległa jednak znacznemu pogorszeniu. Wspierali ją w tym względzie król duński Christian III oraz były mistrz krzyżacki, książę Albrecht Pruski. Podobnie jak za życia męża utrzymywała się z opłat pobieranych za wynajmowanie części klasztoru. Nadal także gotowała dla najemców.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz