poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Ślub Lutrów i… pierwsza noc



Marcin Luter i Katarzyna von Bora pobrali się w budynku dawnego zakonu augustiańskiego 15 czerwca 1525 roku (wtorek)  o godzinie 17.00 (H. Schilling, Martin Luther Rebell in einer Zeit des Umbruchs, 2014, 325). W Wittenberdze uważano wtorki za szczęśliwe do zawierania małżeństw dni. I tak, zarówno Filip Melanchton (27 listopada 1520), jak i Kacper Cruciger (latem 1524) brali śluby właśnie w ten dzień tygodnia. 

W skromnej uroczystości udział wzięli proboszcz Jan Bugenhagen, przyjaciele Justus Jonas, Barbara i Łukasz Cranachowie oraz prawnik Jan Apel. Melanchton, ze względu na ostrą krytykę decyzji Doktora Lutra o ożenku, nie został zaproszony. Ks. Marcin i Katarzyna uklękli przed Bugenhagenem, wysłuchali błogosławieństwa, złożyli sobie przysięgę, po czym pan młody nałożył złotą obrączkę     na palec Katarzyny.  Miał w tym czasie 42 lata a panna młoda – 26.

Osobliwym zwyczajem z naszego punktu widzenia było potwierdzenie, że małżeństwo zostało skonsumowane. Przed pięcioma wiekami to jednak nic nadzwyczajnego, uroczystość, której przebieg regulował stosowny dokument prawny. Prawa i obowiązki pana młodego wobec żony i prawomocne roszczenia panny młodej wobec męża brały swój początek w akcie płciowym a wszystko to musiało zostać potwierdzone notarialnie przez zaufanych świadków. Ci odprowadzali odświętnie ubranych małżonków do sypialni, tam odbyło się krótkie przemówienie. Następnie rozbierano parę młodą i „przykrywano ich pierwszą wspólną pierzyną”. Do dziś używane jest powiedzenie „kłaść się pod wspólną pierzynę” pochodzące niewątpliwie z tamtych czasów. W języku niemieckim popularny jest idiom „unter einer Decke stecken” – „być w zmowie” opisujący mniej lub bardziej trafnie złożoność tego zwyczaju… W nocy z 15 na 16 czerwca 1525 roku w sypialni Lutrów byli obecni (co najmniej) prawnik Justus Jonas i proboszcz Jan Bugenhagen. Rankiem, w środę, wydano skromne śniadanie dla świadków zaślubin. Jonas wspominał z rozrzewnieniem: „Wczoraj widziałem parę młodą na łożu ślubnym i nie mogłem powstrzymać łez…” Co ciekawe, do dziś przetrwały relikty zwyczaju nocy poślubnej… Następnego dnia po zawarciu związku małżeńskiego, we wschodnioeuropejskich wioskach, wywiesza się prześcieradło na płocie gospodarstwa pary młodej, najlepiej z plamą krwi – symbolem dziewictwa małżonki. Również odprowadzanie jej przez ojca i „oddanie” mężowi przy ołtarzu zakorzenione jest w wyżej opisanym zwyczaju średniowiecznym (A. Malessa, Hier stehe ich, es war ganz anders, 2015, 167-171).

Oficjalne zaślubiny Lutrów miały miejsce w Kościele Miejskim (Najświętszej Marii Panny) w Wittenberdze dwa tygodnie później, 27 czerwca. Zjechali na nie rodzice, krewni, przyjaciele z Mansfeld, koledzy – w tym Filip Melanchton a także Leonhard Koppe, na wozie którego Katarzyna von Bora uciekła z zakonu w przeddzień niedzieli wielkanocnej 1523 roku. Do dziś organizuje się      w Wittenberdze wielki festyn upamiętniający to wydarzenie z prawdziwą ucztą dla duszy i ciała. Tegoroczne święto miało miejsce w dniach 10-12 czerwca. Dalsze informacje znaleźć można na specjalnej stronie internetowej!

Lutrowie otrzymali w prezencie ślubnym m. in. od elektora saskiego 100 guldenów, tyle samo od Jerzego Spalatina a od rady miasta Wittenberga – 20 srebrnych guldenów i beczkę piwa. Wielką niespodzianką okazał się całkiem inny dar: 20 złotych guldenów od przeciwnika Doktora Marcina, kardynała Albrechta z Brandenburgii, arcybiskupa Moguncji, do którego reformator wysłał w 1517 roku 95 tez, co uruchomiło krytykę wobec niesubordynacji Lutra względem hierarchii i doprowadziło pośrednio do rozłamu w Kościele. Pan młody nie chciał nawet słyszeć o przyjęciu tego prezentu, uczynił to jednak za namową Katarzyny.

piątek, 26 sierpnia 2016

CIEKAWOSTKA REFORMACYJNA: „Kocham panią jak...”


Na zaparcia potwornie cierpiał Ojciec Reformacji, Doktor Marcin Luter. Świadczy o tym jego słynne stwierdzenie adresowane do narzeczonej, Katarzyny von Bora, z 1525 roku: „Kocham panią jak dobry stolec."

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

O Katarzynie



Katarzyna von Bora urodziła się 29 stycznia 1499 roku w Lippendorf koło Neukieritsch jako córka zubożałego szlachcica z Miśni i Katarzyny von  Haubitz. Jej matka zmarła dość wcześnie. Trudna sytuacja finansowa zmusiła ojca do podjęcia radykalnej decyzji o usamodzielnieniu córki. Kobiety w tamtych czasach nie miały wielkiego wyboru – albo szły do zakonu, albo wydawano je za mąż lub też zostawały kurtyzanami. Ojciec z macochą zdecydowali się oddać Katarzynę do klasztoru cysterek w Nimbschen (Saksonia). W 1514 roku przyszła żona Doktora Lutra rozpoczęła nowicjat a 8 października 1515 (w wieku 16 lat) złożyła śluby zakonne. Z biegiem lat ruch reformacyjny i postulaty zbuntowanego augustianina z Wittenbergi dotarły za klasztorne mury. 4 kwietnia 1523, w Wielką Sobotę Katarzyna zbiegła z jedenastoma innymi zakonnicami. Pomógł jej w tym kupiec z Torgawy, Leonard Koppe, który dokładnie w wieczór przed Wielkanocą przywiózł do zakonu towary, wypakowywał je i zabierał puste beczki po śledziach i piwie. Legenda głosi, że w jednej z takich beczek ukryła się von Bora. Jak podaje A. Malessa, Katarzyna uciekła na wozie przewożącym beczki, ale nie w jednej z nich a pomiędzy nimi (A. Malessa, Hier stehe ich, es war ganz anders, 2015, 84-91). Kupiec Koppe przykrył beczki plandeką, by nikt nie dostrzegł uciekinierek. Dzień później, von Bora uczestniczyła w pierwszym ewangelickim nabożeństwie w swoim życiu, w Torgawie. Trzy spośród dwunastu zakonnic wróciły do swoich domów rodzinnych, dziewięć pozostałych przywieziono do Wittenbergi, by reformator udzielił im schronienia. Na początku Katarzyna nocowała u Filipa Reichenbacha a następnie u Łukasza i Barbary Cranachów. 

Za ucieczkę z klasztoru groziła śmierć toteż niezwykle ważnym było jak najszybciej wydać za mąż zbiegłe mniszki. Plan ten powiódł się Lutrowi prawie całkowicie – jedynie Katarzyna pozostawała bez partnera… Mądra, oczytana (znała łacinę) wzbudzała zainteresowanie wśród mężczyzn. Przebywający gościnnie w Wittenberdze Christian, późniejszy król duński, podarował jej złoty pierścień. Doktor Luter planował wydać Katarzynę za syna norymberskiego patrycjusza, Hieronima Baumgärtnera, ale ojciec znalazł mu niebawem pannę z posagiem. W 1524 roku niemiecki reformator pisał do swojego kolegi Kaspara Glatza, pastora z Orlamünde: „Jeśli chcesz poślubić Twoją Katarzynę, spiesz się, zanim zostanie przyrzeczona komu innemu.” (WA BR 3, 782). Ta jednak wyraziła swój brak zainteresowania i uczucia względem kandydata. Gdy między 23 a 24 marca 1525 w konkury stanął Mikołaj von Amsdorff, Katarzyna rzekła, iż „gdyby wolą boską byłby jej ożenek, wybrałaby Doktora Marcina Lutra albo Pana von Amsdorff.” (WA TR4, 4786). W tamtym czasie reformator w ogóle nie myślał o poślubieniu – wokół szalała wojna chłopska. Luter koncentrował się na pisaniu pokojowych apeli do walczących z sobą stron. Z drugiej strony, był mężczyzną… Wdziękami zauroczyły go trzy spośród mniszek-uciekinierek. Jedną z nich była Ewa Schönfeld, również mieszkająca kątem u Cranachów. Swoją urodą zauroczyła ona bardziej Lutra niż Katarzyna. Gdy jednak i ją wydano za mąż, jedyną wolną uciekinierką pozostała von Bora... 

Decyzja o małżeństwie nie była podjęta z uwagi na gorące uczucie między Lutrem a pozostającą niezamężną byłą zakonnicą. Wywołała ona negatywne poruszenie wśród najbliższych współpracowników reformatora. Filip Melanchton nazywał ją wręcz nieodpowiedzialną – wokół szalała wojna chłopska. Niecałe trzy miesiące po oświadczynach von Amsdorffa, Katarzyna była już żoną Lutra. Miłość i ogromny szacunek przyszedł z czasem. Doktor Marcin cenił w niej zaradność i gospodarność. Była dla niego wielkim wsparciem, to ona prowadziła gospodarstwo domowe. Reformator nazywał ją pieszczotliwie Katarzynką (Käthe), Pani Doktorową (Frau Doktorin), Lutrową (Lutherin). Gdy wyjeżdżał poza Wittenbergę, utrzymywał z żoną stały kontakt listowy. Owocem tego związku było sześcioro dzieci Lutrów (H. Schilling, Martin Luther, Rebell in  einer Zeit des Umbruchs, 2014, 318-324).

sobota, 20 sierpnia 2016

Fryderyk III Mądry


Niezwykle istotną rolę we wczesnym okresie reformacji odegrał elektor saski, Fryderyk III Mądry. Ten niebywale zręczny polityk był protektorem Doktora Marcina Lutra, chronił go przed atakami przeciwników, wyjednując dla niego u cesarza Karola V nietykalność osobistą podczas Sejmu Rzeszy w Wormacji (1521) oraz ukrywając go w latach 1521/22 na zamku Wartburg. Założył w 1502 roku uniwersytet w Wittenberdze a sprowadzając do tego niewielkiego miasta znakomitych artystów i uczonych, doprowadził do rozkwitu architektonicznego i kulturalnego całej Saksonii. 

Fryderyk III Mądry był znany ze swojej głębokiej pobożności. Jego kolekcja 19 000 relikwii, dająca odpust na około dwa miliony lat, okryła się sławą w całej ówczesnej Europie. W 1518 roku elektor otrzymał od Leona X najwyższe papieskie odznaczenie dla władcy katolickiego -  Złotą Różę. W zamian za to miał doprowadzić do wysłania swojego nieposłusznego profesora uniwersyteckiego na proces o herezję do Rzymu. Władca Saksonii zrobił jednak wszystko, by ks. Marcin został przesłuchany na terenie Niemiec, podczas Sejmu w Wormacji.

Obaj – reformator jak i jego protektor – nigdy nie spotkali się osobiście, przynajmniej nie ma na to żadnych pisemnych dowodów. Utrzymywali z sobą kontakt głównie dzięki sekretarzowi dworskiemu, Jerzemu Spalatinowi. Mimo, że Fryderyk III Mądry popierał przez cały czas ruch reformacyjny, pozostawał jednocześnie katolikiem. Dopiero na łożu śmierci, 5 maja 1525, przyjął Eucharystię pod dwiema postaciami, co uważa się za przejście na łono kościoła ewangelickiego.

środa, 17 sierpnia 2016

Reformator z Wittenbergi i Mistrz Krzyżacki


W latach 1519 – 1521 ostatni mistrz zakonu krzyżackiego Albrecht Hohenzollern (siostrzeniec polskiego króla Zygmunta I Starego) prowadził z Polską wojnę. Po przegranej zakon znalazł się w trudnym położeniu i właśnie w tym liczni historycy szukają przyczyn nawiązania kontaktu przez Albrechta z Wittenbergą. Jednak, jak pokazują pisma na skutek klimatu intelektualnego epoki renesansu, proces laicyzacji w Prusach Krzyżackich postępował nie tylko wśród braci zakonnych, jak i wyższego duchowieństwa diecezjalnego. Zachowane były jednak zewnętrzne pozory religijności. W 1519 odbyła się wielka procesja wielkopostna, w której obok Albrechta uczestniczyli m.in.: jego brat Wilhelm, książę brunszwicki Erich oraz biskupi sambijski i pomezański. W roku tym Mistrz Krzyżacki odbył też pielgrzymkę do Świętej Lipki, do istniejącej wówczas tam kaplicy (druga kaplica w Świętej Lipce przed wybudowaniem obecnego kościoła powstała dzięki Stefanowi Sadorskiemu). Albrecht z Królewca dojechał do Sępopola (województwo warmińsko-mazurskie) a dalej szedł pieszo cztery mile pruskie, tj. 30 km. Ponadto, dwór Albrechta Hohenzollerna wraz z konwentem liczył 400 osób i od początku przypominał raczej dwór monarchy niż rycerza zakonnego. Na zamku w Królewcu odbywały się turnieje rycerskie i inne zabawy, jak na dworach królewskich. Albrecht nawiązał kontakty z ks. Marcinem Lutrem, rozmawiał z nim po raz pierwszy 29 listopada 1523. Wittenberski reformator namawiał go do sekularyzacji zakonu. Spotkania te miały miejsce również w 1524 roku. Dotychczasowy katolicki biskup sambijski Georg von Polentz przeszedł na ewangelicyzm (1524) i objął nowo utworzoną diecezję luterańską w Królewcu. Była to  pierwsza oficjalnie uznana przez Doktora Marcina Lutra struktura tego Kościoła w Europie. Albrecht, już jako władca świecki, w dniu 28 maja 1525 przyjął w Królewcu hołd od swoich poddanych, także od dotychczasowych braci zakonnych, którzy masowo zrzucali białe krzyżackie płaszcze, stając się tym samym zwykłymi świeckimi rycerzami, poddanymi księcia (a nie Mistrza) Albrechta. 10 grudnia 1525 wprowadzono na terenie diecezji prawa regulujące stosunek kościoła do władz księstwa. Zakon krzyżacki utrzymał się w Niemczech, co było jednym z czynników wrogiego nastawienia cesarstwa do Albrechta. Sekularyzacji zakonu nie uznawali cesarze i książęta niemieccy, a były Mistrz – jako banita na terenie księstw niemieckich - musiał szukać wsparcia w Krakowie.

 W 1544 roku założył w Królewcu uniwersytet, nazwany od jego imienia (Albert) Uniwersytetem Albertyna, któremu przywilejem z 1560 roku  król Zygmunt August nadał takie prawa, jakie miała Akademia Krakowska. Celem księcia Albrechta było szerzenie "czystej ewangelii" wewnątrz księstwa i w całej Rzeczypospolitej, dostarczenie państwu kadry urzędniczej, nauczycieli, lekarzy oraz ogólne szerzenie oświaty i kultury humanistycznej. Jednym z ważniejszych osiągnięć uczelni było kształcenie duchownych protestanckich; od 1728 istniało tam ewangelickie "Seminarium Polskie”, które działało aż do lat 30. XX w. i „wydało” wielu pastorów, zasłużonych dla krzewienia oświaty i kultury polskiej, m.in. Krzysztofa Celestyna Mrongowiusza, Gustawa Gizewiusza, Władysława Semadeniego. Na Uniwersytecie działali też m.in. Jerzy Olech, Marcin Gregor, Herman Pełka, August Grzybowski.  Słynnymi absolwentami Albertyny byli: Immanuel Kant, Wojciech Kętrzyński, Ewald Christian von Kleist, Jan i Jakub Niemojewscy, Andrzej i Piotr Kochanowscy, Johann Gottfried Herder.

Książę Albrecht był protektorem luteranizmu w I Rzeczypospolitej. Ufundował liczne stypendia dla młodzieży protestanckiej na uniwersytecie królewieckim, ale nie tylko: zapewnił też hojne stypendium (50 srebrnych marek) Janowi Kochanowskiemu, który był katolikiem. W 1551, dzięki jego wsparciu, Stanisław Murzynowski dokonał pierwszego przekładu Nowego Testamentu na język polski. Na książęcym dworze w Królewcu bawił jako dworzanin syn Mikołaja Reja, a Jan Kochanowski bywał tam w latach 1551, 1552 i 1555 – (przypuszczalnie wówczas Kochanowski napisał hymn „Czego chcesz od nas Panie za Twe hojne dary”). Albrecht dbał też o rozwój literatury religijnej w językach litewskim i – w już ograniczonej formie – pruskim (pastor Abel Will z Pobethen).

Książę jest autorem trzech pierwszych zwrotek pieśni „Was mein Gott will, gescheh allzeit“ umieszczonej w niemieckim śpiewniku ewangelickim pod numerem 364.

Z byłych Prus Książęcych utworzyły się na przestrzeni lat kraje bałtyckie – Litwa, Łotwa i Estonia. W dwóch ostatnich ewangelicyzm jest religią dominującą.