poniedziałek, 27 czerwca 2016

Biblia Lutra



Już na początku swej działalności reformatorskiej Marcin Luter dostrzegł potrzebę dokonania przekładu Biblii na język niemiecki. Jeszcze przed nim istniały niemieckie przekłady Pisma Świętego, jednak ich szata językowa była dalece niedoskonała. Za podstawę tekstu Starego Testamentu służył tekst opublikowany w Brescii przez Gerszona ben Mojżesza Soncino w 1494 roku. Podczas tłumaczenia korzystano także z Septuaginty, Wulgaty i późniejszych przekładów Biblii. Praca nad Starym Testamentem była już dziełem całego zespołu, w którego skład wchodzili, obok Lutra i Melanchtona, także m.in. Jan Bugenhagen, Kaspar Cruciger, Justus Jonas i Mateusz Aurogallus. Ojciec Reformacji przełożył wprawdzie większość ksiąg (Pięcioksiąg Mojżesza wydany w 1523 roku, Księgi Jozuego do Estery oraz Księgi Hioba do Pieśni nad Pieśniami) starotestamentowych, nie był jednak pewien swojej skuteczności podczas interpretacji Ksiąg Proroków (od Księgi Izajasza do Malechiasza).



Tekst całej Biblii wskutek zawirowań historycznych, w tym wojny chłopskiej i sejmu Rzeszy w Spirze (1529) i w Augsburgu (1530), został wydrukowany dopiero w 1534 roku i kosztował 2 guldeny 8 groszy, co było równowartością prawie miesięcznego zarobku murarza. Luter stale dopracowywał swój przekład, łącznie za jego życia ukazało się pięć wydań poprawionych, z czego ostatnie w 1545 roku. Tekst Biblii bił rekordy popularności, przez pierwszych dziesięć lat kupił go co dziesiąty Niemiec (milion egzemplarzy).

Po śmierci Lutra długo nie dokonywano większych rewizji tekstu jego przekładu, jednak w wydaniach pojawiały się błędy i odstępstwa od oryginału. W przedruku opublikowanym w Heidelbergu w 1568 po raz pierwszy wprowadzono podział na wersety, w wydaniu frankfurckim z 1574 roku dodano Comma Johanneum. W niektórych wydaniach do apokryfów dodano 3. i 4. Księgę Ezdrasza oraz 3. Księgę Machabejską. Podjęta przez elektora Augusta Wettyna próba ujednolicenia tekstu nie przyniosła rezultatu. W XVIII wieku tekstem przyjętym Biblii Lutra zostało wydanie dokonane przez Cansteinsche Bibelanstalt, towarzystwo biblijne założone przez Carla Hildebranda von Cansteina. Próby rewizji dokonane w połowie XIX wieku nie przyniosły skutku, pozycje dominującą uzyskało natomiast konserwatywne wydanie z 1863 roku autoryzowane przez połączone niemieckie władze kościelne. Ostatecznie zdecydowano się na unowocześnienie języka i w 1912 roku ukazało się zrewidowane wydanie dopuszczone przez Niemiecką Ewangelicką Komisję Kościelną. Kolejne rewizje ukazały się w latach 1956 (Nowy Testament) i 1964 (Stary Testament). Rewizja z 1975 roku nie zyskała popularności, natomiast wydanie z 1984 roku weszło do powszechnego użytku. Kolejna rewizja tekstu ma ukazać się w roku 2017. Ma ona uwzględniać najnowsze osiągnięcia na polu krytyki tekstualnej i egzegezy, w warstwie językowej zachowując możliwie największe podobieństwo do przekładu Lutra.

Biblia Lutra kształtowała język niemiecki przez dwa do trzech wieków, wywierając tym samym wpływ na język niemieckich klasyków takich jak Herder, Goethe czy Schiller. W krajach katolickich stosowane przez Doktora Lutra pismo zostało przyjęte dopiero w XVIII wieku.

środa, 22 czerwca 2016

Luter tłumaczem



Przekładając zarówno Stary jak i Nowy Testament ksiądz Marcin Luter stał się twórcą biblizmów, czyli wyrazów lub związków frazeologicznych mających swoje korzenie w Piśmie Świętym, funkcjonujących do dziś w języku niemieckim, np.

das A Und O – Alfa i Omega, Początek i Koniec,
Wolf im Schafpelz – wilk w owczej skórze,
die Haare zu Bergen stehen – włosy dęba stają,
Alles hat seine Zeit – wszystko ma swój czas,
auf Herz und Nieren prüfen – przenikać serca i nerki,
Jugendsünden – grzechy młodości,
Hochmut kommt vor dem Fall – Pycha poprzedza upadek,
Der Mensch denkt und Gott lenkt! - Serce człowieka obmyśla drogę, lecz Pan utwierdza kroki,
Das Land, wo Milch und Honig fließen – kraina mlekiem i miodem płynąca,
eine Hiobsbotschaft – wieść hiobowa,
Feigenblatt – listek figowy,
Nach mir die Sinflut – po mnie (choćby i) potop,
unter aller Kanone – poniżej wszelkiej krytyki,
Perlen vor die Säue werfen – rzucać perły między wieprze,
sich an die Brust schlagen – uderzyć się w pierś,
Mammon – mamona, pieniądz.

piątek, 17 czerwca 2016

CIEKAWOSTKA REFORMACYJNA: Johann Wolfgang von Goethe


Oprócz Doktora Marcina Lutra na zamku przebywał wielokrotnie Johann Wolfgang von Goethe, jeden z najwybitniejszych poetów niemieckich. Stąd zamek uchodził w XIX wieku za jeden z niemieckich symboli narodowych. 18 października 1817 na zamku odbyła się demonstracja patriotów niemieckich, głównie studentów, pod nazwą Wartburgfest. Do historycznych początków zamku i jego ówczesnych mieszkańców nawiązuje opera Ryszarda Wagnera „Tannhäuser” (Tannhäuser i turniej śpiewaczy na Wartburgu).

niedziela, 12 czerwca 2016

Pobyt na zamku Wartburg - tłumaczenie Biblii



Podczas swojego pobytu na zamku Wartburg ksiądz Marcin Luter dokonał przekładu Nowego Testamentu z greki i języka hebrajskiego na niemiecki. Wszystko to od połowy grudnia 1521 do końca lutego 1522 roku. W ciągu 11 tygodni przetłumaczył 4 Ewangelie, Dzieje Apostolskie, 21 Listów Apostolskich i Objawienie (Apokalipsę) Jana. Dziennie około 10 do 12 stron. Za podstawę tekstu Nowego Testamentu służyło mu wydanie Erazma z Rotterdamu z 1516 roku. Świadom odpowiedzialności tłumacza, szukał nierzadko odpowiedniego słowa kilka dni, a czasami kilka tygodni. Marcin Luter nie przekładał tekstu biblijnego dosłownie, o wiele bardziej istotne było dla niego zachowanie znaczenia słowa (sensus literalis) w danym kontekście. W swojej pracy dbał nie tylko o poprawność tłumaczenia, ale i rytm oraz równowagę tekstu, zastosował niezwykle wymowne, bogate w opisy i łatwo zrozumiałe wypowiedzi.



To, co robił, pojmował niebywale impulsywnie:
„Słowa same płynące, nie zmyślone ani z innych złożone, wybuchające tak, że Duch kipi z nich na zewnątrz, a słowa żyją i wszystko w nich żyje i chce mówić.” 
Jego zdaniem, 
„trzeba pytać matkę w domu, dziecko na ulicy, prostego mężczyznę na rynku i patrzeć na ich usta, jak mówią a następnie tłumaczyć; wtedy też zrozumieją to [tłumaczenie] i zauważą, że mówi się do nich po niemiecku.” (WA 38, 637, 19-22). 
To „patrzenie ludowi na gębę” („dem Volk aufs Maul schauen“) wywarło ogromny wpływ na tworzenie się nowoczesnego gramatycznego języka niemieckiego Hochdeutsch. Doktor Luter posługiwał się w swym tłumaczeniu językiem dworskim Saksonii Elektorskiej, formą języka wczesno-nowo-wysoko-niemieckiego, używanym też w komunikacji pomiędzy cesarzem a stanami, wzbogacony o słownictwo używane przez lud. Był to język mówiony, a nie książkowy. Ta trudna do opisania moc i wyrazistość słów doprowadziła do szybkiego rozprzestrzenienia się tekstu Ojca Reformacji. Zawarty w nim język rozumieli Fryzowie z Północy, jak i Bawarzy z Południa, co już stanowiło swego rodzaju rewolucję. Wcześniej, mieszkańcy poszczególnych księstewek niemieckich posługiwali się dialektem w mowie codziennej i rzadko kiedy rozumieli się nawzajem (zresztą, tak też bywa do dzisiaj -:) ). Niezwykła popularność tłumaczenia Doktora Lutra spowodowała coraz częstsze stosowanie języka gramatycznego w mowie i piśmie. Po powrocie do Wittenbergi, w początkach marca 1522 roku, ksiądz Marcin poddał swój tekst gruntownej recenzji Filipa Melanchtona pod kątem zgodności przekładu z greckim oryginałem.

"Biblia wrześniowa" - najstarsze, pochodzące z września 1522 r. wydanie Nowego Testamentu w przekładzie Marcina Lutra z całostronicowymi drzeworytami Łukasza Cranacha starszego.

Nowy Testament uzupełniono o ilustracje Łukasza Cranacha Starszego. Pierwsze wydanie pojawiło się na rynku 21 września 1522 w ilości 3000 egzemplarzy i kosztowało 1,50 guldena, czyli równowartość miesięcznego wynagrodzenia pomocy domowej. Dla ówczesnych cena ta była sporym wydatkiem. Mimo to cały nakład sprzedano w ciągu trzech miesięcy. Przez następne 12 lat drukarnia Melchiora Lottera wydała „Testament wrześniowy” 17 razy! Podsumowując, najnowsze technologie – w tym wynalezienie druku – doprowadziły do istotnej popularyzacji ruchu reformacyjnego.

Warto na koniec dodać, iż przed tekstem Lutra istniały 72 fragmenty biblijne przetłumaczone na język niemiecki. Nie cieszyły się one jednak takim uznaniem jak dzieło Ojca Reformacji.

piątek, 10 czerwca 2016

Jeszcze o Koordynatorce mojego projektu


Pasją Pani Ewy Zdzienickiej są różnorodne formy porozumiewania się. Przez 25 lat prowadziła wymianę młodzieży z I LO im. St. Żeromskiego w Jeleniej Górze z ich rówieśnikami z Alfeld (Dolna Saksonia). Od kilku lat organizuje kury języka migowego. Pani Zdzienicka chce wprowadzić platformę tego naturalnego sposobu komunikacji bez użycia narządu słuchu do ministerstw wszystkich szczebli edukacji. Jest zdania, że osoby głuche lub cierpiące na niedosłuch (w Polsce 100 tys.!) nie mogą pozostać bez dostępu do informacji. Upowszechnianie języka migowego nie jest przywilejem, lecz prawem każdego obywatela z wadą słuchu do integracji w nowoczesnym i otwartym społeczeństwie XXI wieku. Pomysłowi przyklaskuję i trzymam kciuki za jego powodzenie!

wtorek, 7 czerwca 2016

Luter na zamku Wartburg

W drodze powrotnej z sejmu w Wormacji, 4 maja 1521, Marcin Luter został pojmany przez rycerzy księcia saskiego Fryderyka Mądrego i osadzony na zamku Wartburg. Miało to miejsce około 24 kilometry przed Eisenach. Legendy protestanckie głosiły przez wieki porwanie niepokornego mnicha. Dziś przypuszcza się, że reformator prawdopodobnie wiedział o planach swojego protektora. Edykt wormacki podpisany 26 maja 1521 (z datą 8 maja 1521, by nadać mu pozory legalności) przez cesarza Karola V uznał Lutra za heretyka i skazywał go i jego zwolenników na banicję a jako taki został on wyjęty spod prawa, nikt nie mógł udzielić mu schronienia. Każdy, kto schwytał mnicha z Wittenbergi, mógł go bezkarnie zabić. Fryderyk Mądry przypuszczał, że rozwiązanie „sprawy Lutra” (causa Lutheri) będzie oznaczało ogromne niebezpieczeństwo dla popularnego profesora teologii, postanowił zatem udzielić mu wsparcia, schronienia.

Na zamku Marcin Luter przebywał zupełnie anonimowo jako junker (rycerz) Jörg. By uniknąć rozpoznania, zapuścił brodę. Żaden z jego przyjaciół nie wiedział o pojmaniu. Snuto pogłoski, że reformator został zabity w drodze powrotnej. Tak oto w szeregach nowo powstającego kościoła zawitał chaos – nawoływano do zbrojnej ewangelizacji, pojawiali się samozwańczy prorocy (np. w Zwickau) itd.


Przez prawie 10 miesięcy, 300 dni, Luter mieszkał „na górze”, „pośród ptaków”, „na wyspie Patmos”. Tylko raz, w grudniu 1521 roku, odwiedził na krótko Wittenbergę. Ze światem kontaktował się listownie. Jak wspomniano już na tej stronie, okres pobytu Lutra na zamku Wartburg należał do najpłodniejszych intelektualnie etapów jego życia. To tu powstały liczne traktaty, przekład Nowego Testamentu z greki i hebrajskiego na język niemiecki (w ciągu 11 tygodni!). Do niezwykle cennych dzieł tego okresu zalicza się tzw. postyllę wartburską. Ten zbiór kazań, wraz z Biblią Lutra, kształtował przez pokolenia kulturę niemieckiego protestantyzmu, bowiem odcisnął ogromne piętno na stylu wypowiedzi i interpretacji Pisma przez pastorów.

Kazanie (z łaciny: sermo) stanowi centralną część nabożeństwa ewangelickiego. Oznacza ono zwiastowanie Słowa Bożego i, zgodnie z zasadą solum Verbum (tylko Słowo), to właśnie ze zwiastowanego Słowa rodzi się podczas nabożeństwa społeczność Kościoła. Przy czym, w kościołach historycznych (ewangelicko-augsburskim i reformowanym) podkreślana jest przy tym prawda, że Słowo Boże jest zwiastowane nie tylko przez kazanie, ale także przez sakramenty.

Podstawą każdego kazania w protestantyzmie jest fragment Biblii, który zazwyczaj czytany jest przez pastora na początku kazania i do którego odwołuje się w trakcie jego wygłaszania. Często kaznodzieja odnosi się także do innych fragmentów Biblii, związanych z treścią wygłaszanego kazania. W reformowanej tradycji wiary często spotykaną praktyką jest rozpoczynanie głoszenia kolejnych kazań od tego miejsca w Biblii, w którym skończyło się głosić poprzednie. W ten sposób w wielu Kościołach protestanckich podczas cyklu kazań zostaje zwiastowane Słowo ze wszystkich ksiąg i rozdziałów Pisma Świętego.

Postylla wartburska stanowiła przez wieki niedościgniony wzór dla wielu pokoleń kaznodziejów. Sam Luter zalecał pastorom, by korzystali z jego zbioru przemów na każdą niedzielę roku, gdyby mieli trudności w zebraniu myśli po przeczytaniu danego fragmentu Biblii. Tak oto kształtowała się zarówno kultura głoszenia jak i kultura słuchania Słowa Bożego.

środa, 1 czerwca 2016

Luter i kleks…



Pokój Lutra na zamku Wartburg. Foto: K. Basiński.

Jedno z malowideł obrazujących wnętrza zamku Wartburg z 1650 roku ukazuje dziwną plamę na ścianie w pokoju Lutra. Wiek później (1713) lokalny geograf i historyk Johann Gottfried Gregorii wspominał o plamie tuszu powstałej jakoby w walce reformatora z diabłem. I tak oto stworzono legendę, która pobudzała wyobraźnię wielu pokoleń odwiedzających „wyspę Patmos” Doktora Marcina. Wielu z gości rozdrapywało (nielegalnie!) drewnianą boazerię, traktując zabrany ze sobą kawałek plamy jako swoistą relikwię. Trzeba dodać, iż na przestrzeni wieków turyści-rabusie byli na tyle efektywni, że do naszych czasów zachowała się w pokoju Lutra jedynie ... dziura w ścianie po plamie z tuszu…

Czy jednak rzeczywiście plama ta powstała na skutek rzucenia kałamarzu przez reformatora? Prawdopodobnie nie. Podczas pobytu na zamku Wartburg Doktorowi Lutrowi towarzyszyła huśtawka nastrojów. Przygnębiało go poczucie izolacji, samotność – choć brał czynny udział w życiu towarzyskim na zamku: polował, biesiadował – był jednak daleko od bieżących wydarzeń w Wittenberdze… Niejednokrotnie głęboko wątpił, czy jego praca ma sens. W trakcie tłumaczenia Nowego Testamentu wyzwalało się w Lutrze z różną intensywnością pragnienie samostanowienia, uwolnienia od więzów politycznej i duchowej władzy papieża i cesarza Karola V. Cała ta paleta emocji oddziaływała negatywnie na organizm reformatora, prowadząc m.in. do częstych zaparć. Według legendy, pewnej nocy Luter miał zobaczyć w swoim pokoju szatana i odpędzić go rzuconym kałamarzem, który stłuczony na drewnianej boazerii, pozostawił plamę. Wprawdzie Odnowiciel Kościoła widział w nieprzychylnościach losu działalność szatańską, nigdy jednak nie wspomniał w listach, czy Mowach Stołowych o rzekomym wydarzeniu na zamku. Gdy jednak widział reakcje społeczeństwa na jego 95 tez i pisma, rzekł, że „wypędził diabła atramentem”. Prawdopodobnie to określenie stało się początkiem legendy o plamie na zamku Wartburg. Stwierdzenie to należy jednak rozumieć przenośnie. „Atramentem” znaczy „za pomocą pióra” a nie na przykład: zbrojnie. W XVI wieku atrament nie był produktem tanim a Luter jako tłumacz Nowego Testamentu, adresat wielu listów i autor licznych kazań potrzebował go w znacznych ilościach. Trudno sobie wyobrazić, by świadomie zmarnował cały kałamarz, rzucając nim o ścianę. Legendarna plama powstała najprawdopodobniej dużo później lub „sztucznie” powiększono rozmiary istniejącego już kleksa (kto wie, może autorstwa Doktora Marcina Lutra…) (A. Malessa, Hier stehe ich, es war ganz anders, 2015, 157-159).