niedziela, 8 maja 2016

O niemieckiej tytulaturze naukowej

Często jestem pytany, dlaczego określam współtwórcę ewangelicyzmu mianem Doktor Luter, skoro był on profesorem Uniwersytetu w Wittenberdze. Postanowiłem wyjaśnić tę kwestię na stronie książki. Prześledźmy najpierw wydarzenia edukacyjne z życia Reformatora. W latach 1488-96 uczęszczał do szkoły miejskiej w Mansfeld, rok później rodzice wysłali Marcina do szkoły katedralnej w Magdeburgu. By móc opłacić swoje utrzymanie, przyszły odnowiciel Kościoła śpiewał, żebrząc na ulicach miasta, co było wtedy rzadką praktyką. W latach 1498-1501 Luder uczęszczał do szkoły łacińskiej (Georgenschule) w Eisenach. Budynek szkoły niestety nie zachował się do naszych czasów. Do dziś można zwiedzić jednak miejsce, w którym uczeń Marcin mieszkał w czasie swojego trzyletniego pobytu w tym mieście. Dom stojący przy Lutherplatz 8, odrestaurowany z końcem lata 2015, należał przed pięcioma wiekami do rodziny Cotta, ludzi niezwykle wpływowych w tamtym okresie. W wolnym czasie Marcin śpiewał w chórze miejskiego kościoła p.w. św. Jerzego. W 1521 roku głosił tu dwukrotnie kazania zanim został osadzony na zamku Wartburg. Co ciekawe, 23 marca 1685 roku w kościele tym ochrzczono Jana Sebastiana Bacha (warto zobaczyć oryginalną chrzcielnicę, polecam!). Po odbyciu edukacji w Eisenach, osiemnastoletni Marcin Luder został przyjęty (immatrykulowany) jako „Martinus Ludher ex Mansfeldt” (Martinus Ludher z Mansfeldt) na uniwersytecie w Erfurcie, na przełomie kwietnia i maja 1501 roku. 

Początkowo studiował na wydziale nauk wyzwolonych, w 1502 roku zdał egzamin bakałarza a w styczniu 1505 uzyskał tytuł magistra filozofii. Dalszą naukę kontynuował, zgodnie z życzeniem ojca, na wydziale prawniczym. Hans Luder zamierzał rozwijać i wzmocnić pozycję rodzinnej firmy, mając w przyszłości u swojego boku syna znającego zawiłości prawne. Wybór Erfurtu jako miejsca edukacji wiązał się z tym, że założony na wzór uniwersytetu praskiego Uniwersytet w Erfurcie był w tamtych czasach sławniejszy, a szczególnie dobrą sławą cieszył się wydział prawniczy, mimo iż do Lipska było z Mansfeld bliżej. Erfurcki uniwersytet był nowoczesną uczelnią – rozwijała się na nim tzw. via moderna, nowa szkoła nominalizmu, silne były też wpływy humanizmu. Studia prawnicze Marcina nie trwają jednak długo, po kilku miesiącach porzuca je i 17 lipca 1505 roku przekracza furtę (bramę) zakonu augustianów, co było wielkim rozczarowaniem dla jego ojca. Marcin utrzymywał bliskie stosunki ze swoją alma mater przez całe życie. W 1513 roku powiedział: „Uniwersytet w Erfurcie jest moją matką, której zawdzięczam wszystko.” W 1508 roku Luder (już jako wyświęcony ksiądz) został przeniesiony do klasztoru w dwutysięcznej wówczas Wittenberdze, gdzie objął stanowisko wykładowcy filozofii moralnej na nowo założonym uniwersytecie (1502) i jednocześnie kontynuował studia teologiczne. Młody uniwersytet był bardziej zróżnicowany teologicznie niż Uniwersytet w Erfurcie. Kolega Ludra, Andreas Karlstadt, tomista, podobnie jak Staupitz, ulegał wpływom mistyki niemieckiej. Po pięciu miesiącach Luder uzyskał tytuł bakałarza biblistyki. Po uzyskaniu jesienią 1509 roku tytułu sententiariusza, uprawniającego do wykładania „Sentencji” Piotra Lombarda, na krótko wrócił do Erfurtu. Po powrocie z Rzymu, za zgodą Staupitza, Luder udał się do Wittenbergi by objąć profesurę biblistyki. 18/19 października 1512 roku ks. Marcin Luder uzyskał stopień doktora Pisma św. (jego promotorem był Karlstadt) i złożył przysięgę, że będzie ze wszystkich sił bronił prawdy ewangelicznej, co często krzepiło go w późniejszych walkach. W tym czasie prowadził wykłady, głównie na temat psalmów, listów do Rzymian i Galatów, a jednocześnie, dla lepszego zrozumienia Pisma, uczył się języka greckiego i hebrajskiego, co później okazało się bardzo przydatne przy tłumaczeniu Biblii. Od 1535 do śmierci był dziekanem wydziału teologicznego uczelni wittenberskiej.

To jak to jest z profesurą księdza Lutra? Podobnie jak z profesurami dzisiejszych wykładowców na niemieckich uczelniach. Te, będąc wiernym wartościom „universitatis”, zachowały średniowieczną tytulaturę naukową, wedle której doktor jest jedynym stopniem naukowym, a licencjat, magister, później wprowadzona habilitacja czy tytuł profesorski są stopniami zawodowymi, określającymi obowiązki na piastowanym stanowisku. Powszechnie jest używany zdobyty tytuł naukowy podczas wymienienia danej osoby, pomijając niejako mniej istotne stopnie zawodowe. To swoisty wyraz szacunku dla jej dorobku naukowego. I tak, mówi się o Doktorze Marcinie Lutrze, Doktor Angeli Merkel, Doktorze Norbercie Lammercie (od 18 października 2005 przewodniczący niemieckiego Bundestagu), czy Doktor Margot Käßmann (pierwsza biskupka Kościoła Ewangelickiego i Ambasadorka Dekady Lutra w Niemczech), wiedząc i pamiętając niejako, iż Wymienieni noszą również tytuły profesorskie. Na koniec, zrobienie habilitacji nie jest warunkiem koniecznym do awansu na stanowisko profesora. Tym niemniej ich liczba w Niemczech stale rośnie (Statistisches Bundesamt, 2012) od 1985 roku. Najwięcej habilitacji (2012) posiadały kierunki medyczne i ochrony zdrowia (51%), kierunki filologiczne, matematyka i kierunki przyrodnicze po 17%, 16% wydziały prawne a najmniej (8%) – kierunki socjologiczne.
W Polsce obowiązuje wymienienie wszystkich tytułów i stopni zawodowych. Ponadto, tytuł profesorski przyznawany jest najpierw przez uczelnię (profesor nadzwyczajny) a potem – jako najwyższy szczebel kariery naukowej - przez Prezydenta RP (profesor zwyczajny, „belwederski”).
Marcin Luter był jednak Niemcem i dlatego tytułuję go wedle obowiązującej w Niemczech tytulatury naukowej, pragnąc przy tym Wszystkich zapewnić, iż pamiętam o jego profesurze na wittenberskim uniwersytecie…

2 komentarze:

  1. A czemu w tekście raz jest Luter, raz Luder?

    OdpowiedzUsuń
  2. 31.10.1517 roku Marcin Luder zgrezyzował swoje nazwisko na Luther (po polsku: Luter) od Eleutherios, czyli Uwolniony.

    OdpowiedzUsuń