czwartek, 5 maja 2016

Marcina Lutra droga do Boga… - ciąg dalszy

W październiku 1510 roku Luder wyjechał do Rzymu, by odwołać się do papieża Juliusza II, od decyzji prowincjała saskiej kongregacji Staupitza, nakazującej podniesienie ogólnego poziomu obserwancji. Podróż do Wiecznego Miasta była najdalszą i najdłuższą w jego życiu (Das Luther-Lexikon, 2015, 609). Jako bogobojny zakonnik odwiedził w stolicy chrześcijaństwa wiele miejsc słynących z łaski, w tym liczne obrazy maryjne (WA 47, 817, 3), relikwię z głową Jana Chrzciciela (WA TR 2, 1272, 1-4), chustę św. Weroniki (WA 54, 255, 4-18), wchodził na klęczkach po „schodach łaski” (scala santa, WA 51, 89, 20-24). Marcin Luder opisywał też odwiedzone w Rzymie zabytki starożytności takie jak Koloseum (WA TR 3, 3479, 15-20), Kapitol, świątynię Jupitera (WA TR 2, 2709b, 9-14), Panteon (WA TR 3, 3447, 33-36) czy Termy Dioklecjana i akwedukty (WA TR 5, 6058, 467, 5-8). Młody mnich traktował je jako interesujące pozostałości historyczne, nie widział w nich niczego groźnego tylko dlatego, że były niechrześcijańskie… 
Wrócił zdruzgotany obrazem jaki zastał. Papież, poświęcający wiele czasu wojnom, bezceremonialne zachowanie księży, bluźniercze żonglowanie sakramentami, czy wreszcie to co wywołało jego największy wstrząs i oburzenie – odprawianie w pośpiechu siedmiu mszy świętych przy jednym ołtarzu (pewien ksiądz, widząc że Luter odprawił dopiero jedną trzecią swojej mszy, poganiał go słowami „Pośpiesz się! Inni czekają!”). Po powrocie z Wiecznego Miasta Luder za zgodą Staupitza objął profesurę biblistyki na wittenberskiej uczelni.

Wstąpienie do klasztoru nie zakończyło jego niepokojów, w tym okresie uległy one nawet spotęgowaniu. Nic nie wskazuje, by popełnił jakieś szczególnie ciężkie grzechy, za grzech zasadniczy uważał pychę dążącą do uzyskania znaczenia przed Bogiem. Niepokoje te potęgowała teologia mówiąca o majestatycznym Bogu domagającym się od człowieka doskonałej sprawiedliwości, a jeszcze bardziej nauka Augustyna o predestynacji, która powodowała w Lutrze wątpliwości, czy jest przeznaczony do zbawienia. Klasyczne metody, jakie zakon stosował wobec skrupulantów, nie dawały rezultatów. Trwalszy okazał się wpływ Staupitza, który zalecił mu patrzeć na Jezusa nie jako na sędziego, ale Zbawiciela oraz odwiódł go od nieustannego rozmyślania nad zasługą i zadośćuczynieniem za grzechy. Staupitz rozbudził w Ludrze również zainteresowanie mistyką niemiecką. Luder odnalazł, przestudiował i wydał dzieło Johannesa Taulera Teologia niemiecka. W późniejszym okresie negatywnie ustosunkował się do mistyki, choć od Taulera na trwałe przejął istotny element swej teologii, jaką jest teologia krzyża (theologia crucis). W 1515 roku został bowiem prowincjonałem a pod jego władzą znajdowało się aż jedenaście klasztorów: w Dreźnie, Eisleben, Erfurcie, Gotha, Herzberg, Langensalza, Magdeburgu, Neustadt nad Odrą, Nordhausen, Sangerhausen i Wittenberdze. Oprócz tego posiadał tytuł doktora teologii i jako wykładowca cieszył się dużą popularnością. Utrzymywał kontakt korespondencyjny z profesorami innych uczelni, z którymi dyskutował na bieżące tematy. Wyjątkowa erudycja przyda mu się później do krytykowania papistów w niezliczonych dysputach. Ksiądz Luder to również ceniony przez wiernych kaznodzieja, co wcale nie było częstym zjawiskiem w tamtych czasach…

Niepokój ustał, kiedy stwierdził, że kiedy Pismo Święte mówi o sprawiedliwości, ma na myśli sprawiedliwość darowaną człowiekowi z łaski Bożej, którą przyjmuje się przez wiarę. Człowiek zostaje uznany za sprawiedliwego, choć sam na to nie zasługuje. Trudno określić, kiedy w życiu Lutra doszło do tego duchowego przełomu. Ks. Luter w swej autobiografii z 1545 roku stwierdził, że stało się to, gdy po raz drugi wykładał Księgę Psalmów, a więc w w 1518–1519 roku. Niektórzy twierdzą, że rozmyślał on … w toalecie. Odnowiciel Kościoła sam zauważył w dwóch poobiednich przemowach, że: „Duch
Święty rozbudził we mnie tę kreację w wygódce”. Luder użył tu łacińskiego słowa cloaca, które, jak historycy argumentują, mogło być użyte jako generalny termin na „świat doczesny”. Warto przy tym dodać, że posiadał on prywatną toaletę. Jednak pewne sformułowania, przypominające późniejsze poglądy reformatora, znajdują się już w wykładach na temat Psalmów z lat 1513–1515. Starsi badacze przesuwali datę nawet do lat 1508–1511, co wydaje się mało prawdopodobne, gdyż kontakty Ludra ze Staupitzem nie były wtedy znaczące. Podstawy reformacyjnej teologii usprawiedliwienia, w tym zasadę, że człowiek wierzący jest jednocześnie grzeszny i usprawiedliwiony (simul iustus et peccator), znajdują się w jego wykładach na temat Listu do Rzymian z lat 1515–1516, choć zdaniem Franza Laua nie można się w nich dopatrzeć śladów wielkiego duchowego przeżycia. Wykłady na temat Listu do Hebrajczyków z 1517 roku świadczą, że Luder był wówczas już pewny swojego zbawienia.

Do pierwszego otwartego sporu z Kościołem katolickim dały Lutrowi powód odpusty, które w 1516 roku ustanowił papież Leon X. Pytany na temat odpustów, swoją opinię zawarł Luder w szeregu wygłoszonych kazań, w których stwierdzał, że papież ma uczciwe i szlachetne zamiary a niebezpieczne jest dla wiary błędne pojmowanie odpustów przez lud, wynikające z działalności kramarzy odpustowych, którzy m.in. twierdzili, że i św. Piotr, gdyby był teraz papieżem, nie mógłby światu ogłosić większych łask. 31 października 1517 roku, nie przeciwko samym odpustom, ale takim właśnie nadużyciom, ks. Luder ogłosił 95 tez, wzywając do dysputy nad nimi. Mało kto wie, że tego samego dnia Luder zgrecyzował swoje nazwisko na brzmiąco bardziej antycznie Luther (po polsku: Luter), co było popularnym zabiegiem wśród humanistów. Wtedy nie zamierzał oderwać się od kościoła katolickiego, pragnął jedynie powstrzymać szerzące się w nim naleciałości.

Na początku papież Leon X nie zwracał specjalnie uwagi na wystąpienie Lutra, widząc w nim tylko zatarg mnichów, ale gdy spór zaczął przybierać coraz ostrzejsze formy wezwał Lutra by stawił się w Rzymie i usprawiedliwił z czynionych mu zarzutów. Protektor Lutra, elektor saski Fryderyk III Mądry, bojąc się o życie profesora swojego uniwersytetu, zrobił wszystko, aby do przesłuchania doszło w Augsburgu. W 1518 roku Luter stanął przed obliczem legata papieskiego kardynała Kajetana, który zażądał od niego bezwarunkowego odwołania błędów (wypowiedzenia „Revoca” tj. „Odwołuję”), oświadczając, że w żadne dysputy wdawać się nie chce, co spotkało się z odmową ze strony Lutra. To okres, w którym wittenberski mnich dojrzewa do potrzeby wyzwolenia się z więzów powstałej przez wieki tradycji kościelnej. W 1518 roku jest on już całkowicie pewny, że „credo me esse salvum” („wiara moja jest moim zbawieniem”). Od 11 listopada 1517 do 24 stycznia 1519, w 18 listach do najbliższych współpracowników i przyjaciół określa się mianem „Eleutherius”, czyli „Wolny”.

W czerwcu i lipcu 1519 roku w Lipsku, w zorganizowanej przez legata papieskiego Jana Ecka dyspucie, uczestniczył między innymi również ks. Marcin Luter. Mnich, występujący dotąd tylko przeciwko nadużyciom odpustowym, doszedł do przekonania, że nie wystarczy zmiana pewnych aspektów życia kościelnego, ale że konieczna jest gruntowna, daleko idąca naprawa Kościoła. Czynnie go wspierającym w tych poglądach był niemiecki humanista Filip Melanchton, który dalsze swoje życie ściśle związał z reformacją. W trakcie dysputy Luter zaprzeczył twierdzeniu, że prymat papieża jest uzasadniony w Piśmie Świętym. Stwierdził, że sobory mogą się mylić a jedynym autorytetem w kwestii wiary jest Biblia. Takie stanowisko spowodowało, że Eck przerwał dysputę, pojechał do Rzymu i przywiózł stamtąd ostrzegawczą bullę papieską „Exsurge Domine” („Powstań Panie”) przeciwko Lutrowi (który początkowo wątpił, by była ona prawdziwa) i jego przyjaciołom. Papież Leon X wzywał w niej, by niepokorny mnich odwołał swoje stanowisko w ciągu 60 dni. Sam Marcin Luter spalił publicznie bullę wraz z kodeksem prawa kanonicznego 10 grudnia 1520 przed bramą Elsterską w Wittenberdze, zaś Leon X w odpowiedzi opublikował 3 stycznia 1521 bullę: "Decet Romanum Pontificem", ekskomunikującą księdza Lutra.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz