środa, 15 sierpnia 2018

Gotujemy z Lutrem...kaszki


Gorące kaszki podawano na śniadanie. Aby być w pełni sytym (talerz kaszki to zaledwie 110-130 kcal, czyli tyle samo, ile zawiera 250 ml jogurtu bez dodatków) podawano papkę z utartych i uprzednio ugotowanych owoców.

Kaszka z grysiku:
Gotować papkę z grysiku orkiszowego lub pszenicznego z podwójną ilością mleka. Grysik nabiera objętości, gdy miesza się go stale. Gotową kaszkę można posypać cukrem z dodatkiem cynamonu. Do tego pasuje uprzednio ugotowane i zmielone jabłko.

Kaszka z owsa:
Gotować płatki owsiane z potrójną ilością wody, stale mieszając. Aby kaszka napęczniała należy odstawić ją od ognia. Na koniec dodać miodu, orzechów lub papkę z utartych owoców (wedle uznania).

Papka z orkiszu:
Gotować płatki orkiszowe z podwójną ilością wody. Doprawić wedle uznania takimi przyprawami jak bertram (roślina z rodziny astrowatych), cynamon lub galangal (roślina o imbirowo-pieprzowym smaku). Do tego podawać ugotowane, drobno krojone jabłka lub gruszki.

Kaszka z prosa (sorgo):
Odstawić namoczone proso (sorgo) w wodzie na pół godziny, wodę oddalić za pomocą sita, przenieść proso do garnka z dwa i pół objętościami mleka lub wody. Gotować 7 minut. Podawać z suszonymi gruszkami lub posypać kaszkę cynamonem.

Papka z kwiatów bzu:
Gotować kwiaty bzu (ok. 10 g) w 0,5 litra mleka. Następnie oddzielić kwiaty od mleka za pomocą sitka i dodać starte dwie kromki chleba jako środek zagęszczający. Papkę można zabarwić szafranem (na żółto), borówkami (na niebiesko), czy fiołkami (na fioletowo).

L. Vogt, Das Luther-Melanchthon Kochbuch, Lindemann Verlag GmbH 2015, 125, 173.
E. Strauchenbruch, Luthers Küchengeheimnisse, Leipzig 2015, 38.

piątek, 10 sierpnia 2018

O tym jak jedzenie czyniło chorym i uzdrawiało…


W średniowieczu panował pogląd, że trawienie pokarmów przypomina proces gotowania. Dziś wiemy, organizm ludzki wchłania szybciej ugotowane potrawy. Według jednej z teorii, proces rozwoju naszego mózgu nie byłby możliwy bez spożycia potraw gotowanych i pieczonych, co przyczyniło się do przyjęcia znacznie większej dawki energii w porównaniu z surowym jedzeniem i wymusiło na drodze ewolucji rozwój ścieżek jej wykorzystania.

Dla średniowiecznych lekarzy ważna była też kolejność spożywanych na ciepło potraw. Na początku jedzono lekkostrawne dania, potem te, które mogły ewentualnie zalegać w żołądku. Podczas gdy biedni ludzie jedli przeważnie chleb, mieszczanie i szlachta żuli przed jedzeniem liczne przyprawy, takie jak anyż, koper włoski, kminek. W aptekach kupowano drażetki powleczone miodem i cukrem, które miały rozgrzewać i przyspieszać proces trawienia. Posiłek zaczynano podaniem lekkostrawnego owocu, jak jabłko. Potem jedzono lekkostrawne mięso, np. kurczaka lub kozy, popijano je zazwyczaj bulionem a na końcu pojawiała się na talerzu wieprzowina i wołowina z warzywami, orzechami i pieczonymi kasztanami (maronami). Posiłek kończono żuciem drażetek, spożyciem cukru w kostkach lub piciem korzennego wina, do którego serwowano ser żółty.

Średniowieczną wiedzę o jedzeniu czerpano z antycznej patologii humoralnej, według której produkty żywieniowe były podzielone na zimne i ciepłe oraz na wilgotne i suche. Od osób gotujących oczekiwano umiejętności dopasowania dań do temperamentu człowieka. Flegmatyk powinien jeść zimne i wilgotne posiłki, melancholik – suche i zimne, choleryk – ciepłe i suche a sangwinik (towarzyski optymista) – ciepłe i wilgotne, aby zachować równowagę płynów ciała. Wołowinę uważano za suchą i ciepłą, dlatego przeważnie gotowano ją. Wieprzowina traktowana była jako zimna i wilgotna, dlatego najczęściej pieczono ją na otwartym ogniu. Do ostatniej kategorii temperamentów według w/w teorii należał ks. Marcin Luter. Ciepłe i wilgotne dania uzyskiwano dzięki pokrojeniu na drobno i dokładnemu wymieszaniu składników. Reformator chorował przez całe dorosłe życie, często musiał korzystać z pomocy lekarzy. Kurację wspomagano zawsze serwowaniem odpowiednich potraw.

E. Strauchenbruch, Luthers Küchengeheimnisse, Leipzig 2015, 37-45.

niedziela, 5 sierpnia 2018

O kogucie na wieży

Kogut z wieży Stiftskirche w Stuttgarcie.
Typowym elementem wieży kościołów ewangelickich, zwłaszcza na Południu Niemiec, jest kogut. Mało kto jednak wie, że ten symbol pojawiał się na szczycie świątyń już w IX wieku! Kogut jako czujny ptak miał oznajmić ludzkości ponowne przyjście Chrystusa...

Kogut na wieży jest przede wszystkim wiatrowskazem. Dobrze nasmarowany obraca się na wietrze i wskazuje jego kierunek. Od ponad tysiąca lat ludzie mogli za jego pomocą przewidzieć zmianę pogody.

Ale dlaczego kogut? Ptak ten odgrywa niezwykle istotną rolę w jednej z opowieści biblijnych. W noc przed pojmaniem Chrystus przewidział, że Piotr wyprze się Go zanim kogut zapieje trzy razy i nastanie świt. Apostoł nawet nie dopuszczał tego do myśli, ale kilka godzin później, czekając na dziedzińcu domu najwyższego kapłana, został rozpoznany jako Uczeń Jezusa z Nazaretu. Zarzekał się trzykrotnie, że nie zna Chrystusa, zanim kogut zapiał (Łk 22, 54-62). Piotr odwrócił się na wietrze potencjalnie nieprzychylnych konsekwencji jak kogut na wieży kościelnej. O tej historii przypomina wiatrowskaz, wzywając do skruchy i odwagi.

Znana jest też inna symbolika tego ptaka. Kogut, jako pierwszy, oznajmia swym pianiem koniec nocy. Chrystus zwyciężył mroki śmierci swoim Zmartwychwstaniem. Obaj głoszą światu nadejście światła. Według Honoriusza z Autun kogut ten miał zachęcać do modlitwy wczesnym rankiem (D. Forstner, Świat symboliki chrześcijańskiej. Warszawa: Instytut wydawniczy PAX, 2001, s. 236). Również w starożytnych religiach kogut pełnił znaczącą rolę: u Rzymian ptak ten był poświęcony bogu światła, Germanie czcili złotego kura jako "drzewo świata". Zwierzę to służyło także w rozmaitych kulturach jak ofiara składana bóstwom. Chrystus został poświęcony za grzechy ludzi. Obaj symbolizują oddanie w imię wyższych wartości. W Chinach podczas niektórych obrzędach inicjacyjnych składano ofiary z białych kogutów, na znak zakończenia życia i rozpoczęcia nowego. W starożytnej Grecji ofiarę z białego koguta składano podczas ceremonii uśmierzania wiatrów, zaś czarnego – przy odpędzaniu burzy. Pióra, grzebień, kości i wnętrzności ofiarowano bóstwom urodzaju i płodności.

Do dziś kogut zdobi wieże kościołów ewangelickich, lecz spotyka się też wiatrowskazy w kształcie łabędzia, konia a na wybrzeżu i wyspach - statku. Świątynie katolickie mają na szczycie krzyż. Tylko w Wallenhorst, niedaleko Osnabrück w Dolnej Saksonii, na wieży katolickiego kościoła p.w. św. Aleksandra widnieje nie kogut a...kura. Dlaczego? Ten stary kościół "wysiedział" niejako niczym kura wiele okolicznych kościołów ewangelickich...

środa, 1 sierpnia 2018

Teza miesiąca - Tezy 34 i 35

Wittenberga z wieży Kościoła Zamkowego (Schlosskirche). Foto: K. Basiński.

34 - Łaski odpustne dotyczą zaś niestety ustanowionych przez ludzi kar sakramentalnego zadośćuczynienia.

35 - Oznacza to, że nie po chrześcijańsku uczą ci, co mówią, że dla odkupienia duszy (z czyśćca) jak i otrzymania przywileju spowiedzi nie jest konieczna skrucha.