wtorek, 15 października 2019

Reformacja motorem wzrostu piśmiennictwa i czytelnictwa

Ruch reformacyjny na nowo zdefiniował znaczenie Słowa Bożego. Zgodnie z nauką Doktora Marcina Lutra jest Ono jedynym środkiem Łaski Bożej a Kościół genetycznie zależy od Niego. Według wittenberskiego teologa Kościół istnieje tam, gdzie czysto i wiernie zwiastuje się Słowo Boże. To Pismo stanowi jedyny autorytet moralny i według reformatorów każdy chrześcijanin powinien zmierzyć się z nim samodzielnie. W uniwersalistycznym Kościele tylko nieliczni umieli czytać i pisać. Ewangelicka indywidualizacja stała się bezpośrednim motywem walki z powszechnym analfabetyzmem w Europie XVI wieku. Wzrost piśmiennictwa i czytelnictwa współzależał od stopnia wykształcenia jednostki, które to w ramach wdrażania idei reformacyjnych uległo w krótkim czasie rozkwitowi. Dzięki wynalazkowi Jana Gutenberga powstawały coraz to liczniejsze drukarnie a pisma, a później Biblia Lutra nie była towarem niemożliwym z uwagi na brak do kupienia. W pierwszym dziesięcioleciu od jej powstania sprzedano milion egzemplarzy, czyli co dziesiąty żyjący wtedy Niemiec posiadał Biblię na własny użytek. Zmiany te były prawdziwą rewolucją obyczajową i...techniczną. Również liczne traktaty i pisma czołowych przedstawicieli reformacji (Lutra, Kalwina, Melanchtona itd.) cieszyły się dużą popularnością wśród wiernych. Rola Biblii jako najważniejszej księgi w domu była jednak niepodważalna. W czasie ortodoksji luterańskiej (1550-1780) stała się dobrem, o które dbali wszyscy członkowie rodziny. W środowiskach pietystycznych i konserwatywnych kalwińskich do dziś nieobcy jest zwyczaj całowania Biblii, gdy ta przypadkowo spadnie np. ze stołu, by - jak w przypadku całowania chleba w podobnej sytuacji - nigdy nie zabrakło Słowa Bożego na co dzień. Nawet uboga rodzina posiadała egzemplarz Pisma Świętego, nierzadko była o jedyna książka w domu. Czasem, jak pokazują badania historyczne, rolnicy posiadali w XIX wieku wydanie bajek braci Grimm.

Z biegiem lat tworzyły się nurty pobożnościowe w protestantyzmie, które wydawały kolejne publikacje. Nie każdy mógł sobie pozwolić finansowo na kupno wielu pozycji literaturowych, dlatego też powrócono do antycznej idei tworzenia bibliotek. Okres reformacji bardzo wyraźnie wpłynął na rozwój bibliotek miejskich. W XVII-XVIII wieku niektóre biblioteki np. możnowładców stawały się bibliotekami publicznymi, były szerzej dostępne i ogólnonarodowe (biblioteki fundacyjne). W Oświeceniu przy instytucjach naukowych zaczęły powstawać pierwsze biblioteki specjalne. Wraz z sekularyzacją zakonów ich księgozbiory zasiliły biblioteki świeckie. Tworzenie tego typu ośrodków uznawano za działalność filantropijną, na rzecz społeczności. W XVIII-XIX wieku, kiedy nastąpił gwałtowny rozwój nauki, zaczęły powstawać biblioteki towarzystw naukowych. W XIX wieku i początku XX wraz z upowszechnieniem się nauki biblioteki uzyskały rangę instytucji społeczno-kulturalnych o charakterze publicznym. Biblioteki i ich funkcję stawały się coraz bardziej zróżnicowane. Powstały i rozwijały się biblioteki powszechne. Organizowano biblioteki narodowe, parlamentarne, władz i urzędów. Powstają nowe typy bibliotek specjalnych: dla niewidomych, dla dzieci, czy szpitalne. Jednym z chyba najpiękniejszych tego rodzaju ośrodków jest Biblioteka Księżnej Anny Amalii, założona w 1691 roku jako „biblioteka książęca” przez księcia Wilhelma Ernesta I w Weimarze. Z okazji jubileuszu 300-lecia, w 1991 roku otrzymała nazwę Herzogin-Anna-Amalia-Bibliothek, na pamiątkę księżnej Anny Amalii, która była jej największym mecenasem. Biblioteka posiada ponad milion książek - główny nacisk położono na niemiecką kulturę i historię literatury w okresie od 1750 do 1850 roku. Do najcenniejszych należy około 2000 rękopisów ze średniowiecza m.in. Ewangeliarz Karolingów z IX wieku (najstarszy w zbiorach) i 427 inkunabułów. Wśród obszernych zbiorów znajdują się broszury jak i książki z okresu reformacji. Najcenniejsza z nich to Biblia przetłumaczona przez Marcina Lutra z 1534 roku. Ponadto jest tam 10 000 map i 27 globusów jak również tzw. Faust-Sammlung oraz biblioteki rodziny von Arnim, Liszta, Nietzschego, Niemieckiego Towarzystwa Shakespeara. Od 1998 roku stanowi część zespołu „klasyczny Weimar" wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Czołowi przedstawiciele Reformacji w XVI wieku doprowadzili do rozwoju nowożytnej epistolografii. Do dziś zebrano 2585 listów autorstwa Doktora Lutra zebranych w Edycji Weimarskiej (Weimarer Ausgabe, WA) w kategorii WA BR a także 926, których był adresatem. Mają one różny charakter i treść: wittenberski teolog pisał do książąt, kardynałów, swych współpracowników oraz przyjaciół. Często zawierają one program odnowy Kościoła, czasem Reformator wspomina w nich jakieś wydarzenie z życia, jak na przykład to, że syn Johannes jako dziecko wypróżniał się po kątach domostwa (WA BR 4, 1160, 26-28), niekiedy nawet pozwala sobie na luźne refleksje o seksualności człowieka, jak np. w listach do Jerzego Spalatina. Prawie zawsze Doktor Luter umieszczał w prawym górnym rogu kartki nazwę miejscowości, z której pisał i datę. Ta forma przetrwała do dzisiaj...

Reasumując, zainicjowany ideowymi podwalinami reformacji wzrost piśmiennictwa i czytelnictwa przyczynił się znacznie do likwidacji analfabetyzmu w Europie. W krajach protestanckich liczna osób nieumiejących dziś czytać jest najniższy na świecie i nie przekracza 2%. Poważne wyzwanie cywilizacyjne stanowi tzw. analfabetyzm wtórny. A może dlatego, że rola Biblii tak diametralnie zmieniła się?

czwartek, 10 października 2019

Kamil Basiński o sile prawdziwej przyjaźni...


Kamil Basiński, autor "Marcina Lutra myśli (nie)znanych" i członek Akademii Lutra Sondershausen-Ratzeburg, poprowadził nabożeństwo w ewangelickim kościele Zbawiciela w Jeleniej Górze-Cieplicach w 16 Niedzielę po Świętej Trójcy (6.10.2019). Poniżej został załączony tekst wygłoszonego przez niego kazania:

Łaska naszego Pana Jezusa Chrystusa, Miłość Boga Ojca i Społeczność Ducha Świętego niech będzie z nami wszystkimi!

Śmierć to jedno z najbardziej bolesnych doświadczeń człowieka, lecz właśnie wtedy Bóg umacnia nas paradoksalnie najsilniej, o czym mówi dzisiejszy fragment Ewangelii z 11. rozdziału Jana:

„A zachorował niejaki Łazarz z Betanii, miasteczka Marii i Marty, jej siostry. A była to ta Maria, która namaściła Pana maścią i otarła nogi włosami swymi, i jej to brat chorował. Posłały więc siostry do niego, mówiąc: Panie, oto choruje ten, którego miłujesz (…) Przyszedł tedy Jezus i znalazł go już od czterech dni w grobie. A Betania była blisko Jerozolimy, około piętnastu stadiów. I przyszło wielu Żydów do Marty i Marii, aby je pocieszyć po stracie brata. Gdy więc Marta usłyszała, że Jezus idzie, wybiegła na jego spotkanie; ale Maria siedziała w domu. Rzekła więc Marta do Jezusa: Panie! Gdybyś tu był, nie byłby umarł brat mój. Ale i teraz wiem, że o cokolwiek byś prosił Boga, da ci to Bóg. Rzekł jej Jezus: Zmartwychwstanie brat twój. Odpowiedziała mu Marta: Wiem, że zmartwychwstanie przy zmartwychwstaniu w dniu ostatecznym. Rzekł jej Jezus: Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to? Rzecze mu: Tak, Panie! Ja uwierzyłam, że Ty jesteś Chrystus, Syn Boży, który miał przyjść na świat.” (J 11, 1-3, 17-27)


Krótka modlitwa (Suspirium)


Drogie Siostry, Drodzy Bracia w Chrystusie!

Ciężka choroba – to nie tylko hasło z telewizyjnej debaty o stanie służby zdrowia. To coraz częściej bardzo namacalne doświadczenie dla większości z nas. Diagnoza, która spada jak grom z jasnego nieba, niepewność, strach, a nierzadko złość: dlaczego musiało się to przydarzyć właśnie mi? A potem liczne wizyty u lekarzy specjalistów, w szpitalu… I ta wszechogarniająca bezradność i wymuszona przez los cierpliwość. Jedna wielka trauma, prawda? Dobrze, gdy kończy się ona całkowitym lub częściowym wyzdrowieniem. Ale nierzadko prowadzi do śmierci, ustania naszego ziemskiego życia. I wtedy przychodzi poczucie straty. Kogoś po prostu nie ma z nami dłużej. Pojawia się pustka, taki zwykły ludzki żal, łzy… Bardzo często mamy poczucie, że nie zdążyliśmy czegoś zrobić dla tego chorego, czegoś powiedzieć… Wyrzuty sumienia nie ułatwiają nam pogodzenia się z całą tą sytuacją.

W obliczu tak trudnej sprawy staje w przeczytanym dziś do rozważenia Słowie Jezus Chrystus. Jego przyjaciel Łazarz jest śmiertelnie chory, ale dzisiejsza Ewangelia nie koncentruje się według mnie na śmierci i cudownym wskrzeszeniu, kolejnym cudzie. Historia Łazarza podkreśla moim zdaniem wagę przyjaźni. Jezus przychodził do wszystkich, nie odrzucał, nie przekreślał nikogo, przekraczając tym samym wszelkie schematy intelektualne i obyczajowe. Wiedział, czym jest przyjaźń, pielęgnował i cenił to wyjątkowe ludzkie uczucie. Znalazł ją między innymi u rodzeństwa z Betanii, których często odwiedzał, by zatrzymać się, by nabrać siły do codziennego trudu mówienia o Bożej Miłości pośród życzliwych mu ludzi.

Czym jest przyjaźń? Tę niezwykłą więź próbowali i stale próbują opisać filozofowie i literaci z różnych kręgów kulturowych. Epikur był przekonany, że „ze wszystkich dróg prowadzących do osiągnięcia szczęścia w życiu, żadna nie jest tak skuteczna, tak owocna i słodka jak przyjaźń.” Meander mówił, że „nawet cień przyjaciela wystarczy, aby uczynić człowieka szczęśliwym.” A według Hsiung Wu „siedliskiem przyjaźni jest serce, choć dochodzimy do niej drogą zrozumienia.”

Przyjaźń Jezusa jest głęboka i prawdziwa. Ona jest zdolnością rozumienia drugiego człowieka na wskroś, do głębi. I taka przyjaźń nie potrzebuje wielu słów. Wiadomość o chorym Łazarzu jest podana w krótkich słowach: „Panie, oto choruje ten, którego miłujesz…” To właściwie komunikat, bez zbędnego opisywania całej historii. Przyjaciel Jezus spieszy na pomoc, chce być przy Łazarzu. Tak, niezwykle istotną składową przyjaźni jest fizyczna bliskość, bezpośredni kontakt, wspólne rozmowy i spędzanie czasu. Tak właśnie tworzy się i umacnia duchowa bliskość, pokrewieństwo dusz bez koniecznego bycia z kimś spokrewnionym. Prawdziwa i wierna przyjaźń nie spogląda na przeszkody, granice. Jest czymś duchowo żywym. Mimo, że Betania nie jest znacznie oddalona od Jerozolimy, Chrystus zastaje swojego przyjaciela w grobie. Od czterech dni, jak zawiadamia autor Ewangelii Jana.


Po śmierci brata Marta wypowiada dość gorzkie słowa: „Panie! Gdybyś tu był, nie byłby umarł brat mój.” Czego są one przejawem? Być może rozpaczy po stracie najbliższego, poczucia pustki… Być może najwyższą formą żalu i poczucia bezradności. Tego nie wiemy. Ale to nie strata i przygnębienie mają ostatnie słowo. Marta dodaje zaraz: „Ale i teraz wiem, że o cokolwiek byś prosił Boga, da ci to Bóg.” Tak wyraża ona zaufanie do przyjaciela, nawet w najtrudniejszej wydawałoby się chwili swojego życia. Wiem, że jesteś moim prawdziwym przyjacielem, wiem, że mogę ci powiedzieć wszystko, a ty mnie zrozumiesz i dlatego mogę ci zaufać. Tak, przy przyjacielu nie musimy wstydzić się naszych łez, ani naszych wad. Dla niego liczy się nasze wnętrze, my jako osoba, bez względu na to, co mówią o nas inni. Prawdziwy przyjaciel trwa przy nas, nawet gdy chwilowo zaniedbujemy z nim kontakt, gdy go w pewien sposób odrzucamy. Dla niego to nieprzychylne zrządzenie losu, ale on wybacza nam, bo nas zna i wie, jak cenni jesteśmy dla siebie. Przyjaźń Marty jest spontaniczna, przez swoją wiarę potrafi rozpoznać prawdziwe oblicze przyjaciela. Równie silna jest przyjaźń Marii, ale ona opłakuje śmierć brata w domu, szuka indywidualnej więzi z Jezusem. W innych fragmentach tej historii czytamy, że Maria na słowa „Nauczyciel jest tu i woła cię” wstaje i biegnie. Ale celem biegu Marii nie jest grób jej brata, tylko Jezus. To metaforyczny bieg wielkiej przyjaźni i miłości do Jezusa. To gest uwielbienia, czci, adoracji i wiary. Maria wierzy Chrystusowi jak przyjacielowi, bez słów.

Jezus odpowiada także silną i głęboką przyjaźnią. Idąc do grobu Łazarza, zapłakał (11,35). Ten, którego miłował, nie żyje, nie ma go pośród żywych. Syn Boży dał się opanować przez ludzką bezradność i poczucie straty, i nie wstydzi się tego. Nie ukrywa także łez. Łzy są niekiedy jedynym sposobem wyrażenia naszej miłości i przywiązania do drugiej osoby. Przy grobie swego przyjaciela Łazarza Chrystus pokazuje swoje człowieczeństwo. Jest czuły i subtelny, ceni siłę przyjaźni. Tak jak na krzyżu w osobie Jezusa z Nazaretu odsłania się bezsilność Boża w stosunku do przemocy tego świata, tak teraz - po śmierci Łazarza - Bóg płacze nad śmiercią przyjaciela, pokazując tym samym swą bezgraniczną Miłość do człowieka. I pewnie niektórzy z nas zapytają: jak możemy uwierzyć w Boga, który umiera na krzyżu? Jak możemy uwierzyć we wszechmocnego Boga, który pokazuje swą bezsilność w obliczu przemocy i śmierci? Może to jest największe wyzwanie naszej wiary! Bóg sam umiera na krzyżu, sam staje się ofiarą przemocy, bo uczynki Świętej Trójcy są na zewnątrz niepodzielne: opera trinitatis ad extra sunt indivisa. Na krzyżu umiera Syn Człowieczy, ale także i Bóg. Przy grobie Łazarza płacze nie tylko Syn Boży, ale także Bóg Ojciec, tak samo czuły jak z przypowieści o synu marnotrawnym (Łk 15,11-32).

Bóg, który płacze nad śmiercią przyjaciela, jest dla wielu bardziej przekonujący niż Bóg czyniący cuda, wskrzeszający Łazarza. W chwilach zwątpienia, strachu i bezradności możemy czuć się blisko Niego właśnie dlatego, że Bóg zna te odczucia. Mogę zwrócić się do Boga, bo On to rozumie! Moja bezsilność zostaje zniesiona w mojej wierze, a zwykłe ludzkie odruchy są jedynym protestem wobec śmierci, jaki możemy wyrazić.

Ma to również konsekwencje dla nas jako Kościoła, który daje świadectwo o Jezusie Chrystusie. Nigdy nie możemy postrzegać siebie jako triumfujący „Kościół zwycięzców”, lecz powinniśmy protestować przeciwko niedoli ubogich i ludzi w potrzebie. Właśnie przy nich jest nasze miejsce! Nie jesteśmy klubem wzajemnej adoracji, jak chcą widzieć nas niektórzy. Nie stoimy na uboczu. Bezsilność i niesprawiedliwość zaznana na skutek wojen są tematem chrześcijan. Jako Kościół niesiemy Dobrą Nowinę światu, w którym jedynie mocni finansowo coś znaczą, w którym głód i naginanie wszelkich reguł wołają do nieba, a niektórzy bezwstydnie wzbogacają się na wojnach i dewastowaniu przyrody. Tak, dla tych ludzi bezsilność i płacz Boga jest pewnie dowodem na Jego słabość, ale Bóg przyjął naszą postać, by pokazać nam, jak nieistotna jest władza i pewność siebie.

„Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. (J 11,25-26)” Cóż za wielkie pocieszenie! Słowa Jezusa należą do grupy słów „Jam jest…” spisanych na kartach Ewangelii Jana. ἐγώ εἰμι (Jam jest, Ja jestem) - tak opisuje siebie Jezus siedem razy. Jam jest „chlebem żywota” (6,35), „światłością świata” (8,12), „drzwiami do owiec” (10,7), „ja jestem dobry pasterz” (10,11), dzisiejsze "zmartwychwstanie i żywot " (11,25), „ja jestem drogą, prawdą i życiem” (14,6), „ja jestem winnym krzewem” (15,5). Właśnie tak Jezus z Nazaretu daje świadectwo o sobie jako o jedynym Pośredniku między Ojcem, a ludźmi. Słowa te opisują wyraźny ekskluzywizm, wyrażają bowiem intencję: ja jestem i żaden inny… Badając oryginalny tekst Nowego Testamentu, wielu teologów opisało pod względem formalnym słowa „Ja jestem”… Do czołowych osiągnięć w tym względzie należą publikacje Rudolfa Bultmanna, który zauważył, że po ἐγώ εἰμι zawsze pada dopełnienie (jestem kim/czym?) i jego dalszy opis wyrażony okolicznikiem, najczęściej w zrozumiały dla żyjących w tamtych czasach ludzi. Tak jak w naszym przykładzie: Jam jest zmartwychwstanie i żywot, kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie (11,25). Jedynie Chrystus oręduje za nami u Ojca – to jest największa pociecha płynąca z tych słów. Nie ma żadnych innych pośredników między nami, a Bogiem. Reguła solus Christus (Jedynie Chrystus) opisana przez Odnowiciela Kościoła księdza doktora Marcina Lutra jednoznacznie odrzuca wstawiennictwo świętych, czy Marii w procesie zbawczym człowieka. Jedyną Ofiarą za grzesznika była Wielkopiątkowa Ofiara naszego Przyjaciela Jezusa, a żaden inny grzesznik, żyjący jak i zmarły, nie może zrobić czegokolwiek, by nas zbawić. To może uczynić jedynie Syn Człowieczy, Książę Pokoju, Współistotny Ojcu. Gdyby było inaczej Śmierć na Krzyżu nie miałaby najmniejszego sensu. Po co byłaby potrzebna Ofiara Jezusa, skoro inni ludzie mogliby orędować za nami i przyczyniać się do naszego usprawiedliwienia w oczach Boga? Maria, matka Jezusa, to dla nas najdoskonalszy przykład posłuszeństwa człowieka wobec Boga, jest jednak równa nam, nie wchodzi w skład Świętej Trójcy. Na niej powinniśmy się wzorować w chwilach zwątpienia, ale czcić powinniśmy nie kobietę, a jedynie Boga – w przeciwnym razie dopuścimy się bałwochwalstwa.

Na słowa swojego przyjaciela Marta odpowiada: ναὶ κύριε, ἐγὼ πεπίστευκα = „Tak, Panie! Ja uwierzyłam…” Jest to tzw. czas perfectum performativum wyrażający czynność, która nastąpiła na skutek konkretnej sytuacji - objawienia wiary w obecności Zbawcy, źródła życia, podczas osobistej konfrontacji ze śmiercią i trwa. Jezus mówi, a Marta odpowiada na Jego słowa. To samo czynimy podczas każdego nabożeństwa w naszej wspólnej modlitwie, Apostolskim Wyznaniu Wiary i pieśniach, pobudzając nasze serce do zaufania naszemu prawdziwemu przyjacielowi. On czeka na nas i wzywa, abyśmy powstali „z grobu” strachu, bezsilności, lęku i niewiary, abyśmy zechcieli prawdziwie żyć. Przyjaźń Jezusa wyzwala, ożywia, uwalnia od manipulacji, bezradności i zależności. Wyzwala z ram naszego „ja” i izolowania siebie w iluzorycznych wyobrażeniach o własnej osobie.

A jakim ja jestem przyjacielem? Potrafię zaufać innym, nawet wtedy, gdy wszystko sprzeciwia się mi? Czy umiem kochać innych ludzi mimo ich wad i słabości? Czy nie wstydzę się uczuć i ich wyrażania? A może noszę maskę, by nikt nie poznał, co we mnie drzemie? Jaki mam stosunek do Chrystusa? Czy On jest moim przyjacielem? On stale mówi do Ciebie i do mnie: „Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki.” A co Ty mu odpowiesz, Siostro i Bracie?

Amen

sobota, 5 października 2019

Erazm z Rotterdamu

Portret Erazma w wykonaniu H.Holbeina Młodszego, 1523.

Ten niderlandzki filolog, filozof, propagator kultury antycznej, jeden z czołowych humanistów renesansu zwany księciem humanistów był nieślubnym synem Rogera Gerarda, który później został katolickim duchownym i Margaret, córki lekarza z Zevembergu. Wcześnie osierocony, w 1487 wstąpił do klasztoru augustianów, gdzie przebywał pięć lat. W 1492 przyjął święcenia kapłańskie. Następnie za pozwoleniem władz duchownych opuścił klasztor i został sekretarzem biskupa Henryka von Bergen w Cambrai. W 1495 wyjechał do Paryża, później do Anglii, gdzie zawarł przyjaźń z Tomaszem Morusem oraz interpretatorem Biblii, Johnem Coletem. W 1506 uzyskał doktorat z teologii w Turynie. Erazm nie sprawował swego kapłańskiego urzędu, wcześnie zrzucił szaty zakonne i kapłańskie. Dopiero 24 lata po tym fakcie wniósł prośbę o papieską dyspensę.

Głosił, że człowiek z natury jest dobry, zło zaś pochodzi z niewiedzy. W swoich dziełach krytykował przywary społeczne, takie jak przekupstwo, hipokryzja, rozwiązłe obyczaje kleru. Najsławniejsza jego rozprawa „Pochwała głupoty” jest satyrą na ówczesne społeczeństwo. Namawiał, aby Pismo Święte było czytane przez osoby świeckie w języku narodowym.

Poglądy pedagogiczne Erazma charakteryzują się ciepłem i serdecznością względem dzieci i młodzieży. Sprzeciwiał się on szkole takiej, jaka istniała, zwłaszcza surowemu traktowaniu uczniów przez nauczycieli. Nie podobały mu się również treści i metody nauki szkolnej. Uważał, że nauka w szkole ma być przyjemna dla dziecka, sprawiać radość, inspirować. Przekonywał, że kształcenie powinno opierać się na językach klasycznych – łacinie i grece, a historia, geografia, matematyka powinny pełnić rolę służebną w stosunku do literatury.

Jeszcze przed wystąpieniem ks. Marcina Lutra głosił poglądy zbliżone do reformacyjnych. Szydził ze średniowiecznej pobożności, ze średniowiecznych podręczników, takich jak np. „Mammotrectus super Bibliam”, na których kształcili się duchowni.

Pragnął wydać własny przekład Nowego Testamentu na łacinę, jednak nie mógł znaleźć wydawcy. Przygotował więc Nowy Testament grecko-łaciński (tekst łaciński to jego własny przekład). Wydanie to wzbudziło zainteresowanie prawdami wiary pierwotnego Kościoła i przyczyniło się do zakwestionowania wielu katolickich doktryn, przez co wywołało szerokie kontrowersje. Umożliwiło ono także drogę do przekładów Biblii na języki narodowe. Jednym z nich był niemiecki przekład Nowego Testamentu przygotowany przez Marcina Lutra. Erazm zachęcał osoby świeckie do czytania Pisma Świętego i popierał działalność Reformatora. W liście do elektora saskiego Fryderyka III Mądrego pisał, że „grzechem” Lutra jest to, iż „naruszył tiarę papieża i brzuchy mnichów” a w liście do papieża Leona X nazwał wittenberskiego Reformatora „potężną trąbą ewangelii prawdy”. Erazm i Doktor Marcin nigdy nie poznali się osobiście. Od 1519 roku korespondowali z sobą z różną częstotliwością. W późniejszym okresie Erazm poróżnił się z Lutrem w kwestii wolnej woli człowieka, pozostał jednak zwolennikiem reform w Kościele oraz nawoływał do powrotu do nauki Chrystusa.

Z powodu swoich poglądów naraził się na ostrą krytykę władz Kościoła katolickiego. W wielu miejscach Europy zwalczano rozpowszechnianie jego dzieł, palono je na stosie, jego samego zaś oskarżano o herezję (na jego pogrzebie nie zjawił się żaden katolicki duchowny). Papież Paweł IV w 1559 zaliczył wszystkie jego dzieła do pierwszej kategorii ksiąg zakazanych. Sankcje te zostały kilka lat później częściowo złagodzone przez Sobór Trydencki nadal jednak większość z tych dzieł podlegała mniej lub bardziej restrykcyjnej cenzurze. Jednak nie wszyscy hierarchowie byli mu nieprzychylni. Do jego przyjaciół zaliczał się m.in. kardynał Jan Fisher (przyszły święty). W 1535 roku papież Paweł III proponował mu nawet godność kardynalską. Erazm odmówił przyjęcia tej nominacji z uwagi na zły stan zdrowia.

wtorek, 1 października 2019

Teza miesiąca - Teza 32


32 - Kto wierzy, że dzięki listom odpustowym (albo dyspensom) jego zbawienie jest pewne, jest przeklęty na wieki razem ze swymi nauczycielami.

środa, 25 września 2019

CIEKAWOSTKA REFORMACYJNA: KransoLuter we Wrocławiu

Wrocławskie krasnale, umieszczane w mieście od 2005 roku, wpisały się na trwałe w krajobraz stolicy Dolnego Śląska. Nowe postacie tworzone są przez artystów z całej Polski, a ich opiekunami są instytucje publiczne, firmy oraz osoby prywatne. 29.10.2017 roku odsłonięto KrasnoLutra tuż przy schodach wejściowych do kościoła ewangelicko-augsburskiego Opatrzności Bożej. Krasnal trzyma w lewej dłoni młotek, prawą podpiera o zawieszone tezy z datą 1517. To był swoisty dar Rady Parafialnej i Klubu Rodzica dla miasta upamiętniający Jubileusz 500-lecia Reformacji.

Kamil Basiński, autor "Marcina Lutra myśli (nie)znanych", z wrocławskim KrasnoLutrem.


piątek, 20 września 2019

Kamil Basiński o prawdziwym braterstwie



Kamil Basiński, autor "Marcina Lutra myśli (nie)znanych", członek Akademii Lutra Sondershausen-Ratzeburg e.V. w kazaniu o prawdziwym braterstwie w kościele Zbawiciela w Jeleniej Górze-Cieplicach.

niedziela, 15 września 2019

Słynni polscy luteranie – XX wiek (część II)

Michalina Anna Wisłocka

Michalina Anna Wisłocka
(1921-2005) – doktor nauk medycznych, ginekolog, cytolog i seksuolog; autorka bestsellerowego poradnika Sztuka kochania; współzałożycielka Towarzystwa Świadomego Macierzyństwa, w którym zajmowała się leczeniem niepłodności i antykoncepcją, odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski;

Jarosław Rudniański (1921-2008) - filozof, psycholog, prakseolog, prof. Instytutu Filozofii i Socjologii PAN;

Andrzej Hausbrandt (1923-2004) - teatrolog, popularyzator teatru, krytyk teatralny, eseista, publicysta, prozaik, autor adaptacji scenicznych;

Tadeusz Kotula (1923-2007) – historyk, twórca polskiej szkoły historii starożytnej, wieloletni profesor Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, doktor honoris causa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu;

Stefan Reiff (1923-2007) - polityk, prawnik, publicysta, przewodniczący Stowarzyszenia „Pax”, poseł na Sejm PRL IV i VIII kadencji, senator I kadencji, członek Rady Państwa (1981–82);

Stefan Nowak (1924-1989) – socjolog, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, wychowawca licznych socjologów warszawskich: A. Sułka, I. Krzemińskiego i J. Karpińskiego;

Horst Kaźmierczak (1926-2011) – duchowny luterański pochodzący z Poznania, ojciec kanclerz Niemiec Angeli Merkel;

Joanna Flatau (1928-1999) – lekarz psychiatra, utworzyła poradnię zdrowia psychicznego i półsanatorium dla nerwic, propagowała nowatorskie metody leczenia w psychiatrii;

Tadeusz Stefan Jaroszewski (1931-2000) – historyk sztuki, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, autor wielu książek i prac naukowych z dziedziny historii architektury warszawskiej;

Andrzej Jałosiński (1931-2014) - fotograf i fotoreporter, uważany za jednego z czołowych polskich fotografów prasowych; pracował m.in. dla Ekspressu Wieczornego, Sztandaru Młodych, Szpilek;

Karol Śliwka (1932-2018) - grafik, twórca plakatów, znaczków pocztowych, opakowań, okładek i znaków firmowych, w tym: logo PKO BP - skarbonka, Wydawnictwa Szkolnego i Pedagogicznego, Wydawnictwa Naukowo-Technicznego, Instytutu Matki i Dziecka, Generalnej Dyrekcji Dróg Publicznych, niektórych opakowań czekolad firmy E. Wedel (Saska, Belwederska itd.), pudełek kosmetyków Wars i Syrena. Wielokrotnie odznaczony m.in. Złotym Krzyżem Zasługi;

Jan Pellar (1934-2011) - pediatra, kardiolog, autor i współautor 200 publikacji naukowych z dziedziny pediatrii i kardiologii dziecięcej, laureat trzech indywidualnych nagród ministerialnych za wybitne osiągnięcia w pracy naukowej, dydaktycznej. Członek licznych krajowych i zagranicznych towarzystw medycznych. Organizator m.in. przychodni dziecięcej w Kudowie Zdroju i kardiologicznej we Wrocławiu, a także Kliniki Kardiologicznej i Wydziału Pielęgniarstwa AM we Wrocławiu;

Andrzej Garlicki (1935-2013) – historyk, publicysta, dydaktyk;

Barbara Modelska (1935-2014) – aktorka filmowa i operetkowa;

Stefan Starczewski (1935-2014) - pedagog, socjolog, działacz Komitetu Obrony Robotników, wiceminister kultury w rządzie Tadeusza Mazowieckiego;

Barbara Janiszewska-Sobotta (1936-2000) – lekkoatletka, sprinterka, mistrzyni Europy i medalistka olimpijska; siedemnastokrotna mistrzyni Polski, 27 razy poprawiała rekordy Polski; matka Łukasza Nowickiego;

Edward Wende (1936-2002) – prawnik, adwokat i polityk, senator I i II kadencji, poseł na Sejm III kadencji; wnuk pastora Edwarda Wende;

Teresa Ciepły (1937-2006) – lekkoatletka, 12-krotna mistrzyni Polski, pobiła 18 rekordów kraju i świata;

Olgierd Ciepły (1938-2007) – lekkoatleta, młociarz, 7-krotny mistrz Polski, olimpijczyk z Rzymu (1960) i Tokio (1964);

 Anna Białowolska (1938–2014) – geochemik, profesor Uniwersytetu Warszawskiego;

Grzegorz Królikiewicz (1939-2017) - reżyser i scenarzysta filmowy, pedagog, profesor sztuk filmowych, członek Polskiej Akademii Filmowej.