czwartek, 15 lutego 2018

Gdzie jest najwięcej ewangelików w Niemczech?

Rysunek obrazuje procentowy udział członków Kościoła Ewangelickiego w Niemczech (EKD) w poszczególnych okręgach zgodnie ze spisem ludności przeprowadzonym w 2011 roku.

Pod koniec 2014 roku 27.9% społeczeństwa niemieckiego należało do EKD. Na Północy Niemczech mieszka zdecydowana większość ewangelików: w kraju związkowym Szlezwik-Holsztyn 49.2% a w Dolnej Saksonii 46.9% ludności to członkowie EKD. We wschodnich landach większość społeczności nie przynależy do żadnego związku wyznaniowego. W mieście urodzin i śmierci Doktora Marcina Lutra, w Eisleben, jedynie 7% mieszkańców utożsamia się z którymkolwiek kościołem chrześcijańskim.

sobota, 10 lutego 2018

Słynni polscy luteranie - XVI i XVII wiek



Zofia Jagiellonka (1522-1575) - królewna polska i księżniczka litewska, księżna brunszwicka, córka Zygmunta I Starego i  Bony Sforzy, w 1570 roku przeszła na luteranizm i stała się jedyną luteranką w dynastii Jagiellonów;

Stanisław Murzynowski (1528-1553) – pisarz reformacyjny, tłumacz, autor pierwszego przekładu Nowego Testamentu na język polski (1551–1553);

 Jan Kochanowski (1530-1584) – poeta renesansowy, sekretarz królewski;

Mikołaj Gomółka (1535-1591) - najbardziej znany polski kompozytor XVI wieku;

Mikołaj Sęp-Szarzyński (ok. 1550-1581), luteranin w młodości. Poeta, jeden z najwybitniejszych polskich twórców XVI wieku. Jego wiersze są najwcześniejszą w Polsce manifestacją baroku w literaturze;

Anna Wazówna (1568-1625) - szwedzka królewna, siostra króla Zygmunta III Wazy;

Anna Wazówna (1568-1625).

Walenty Roździeński (ok.1570- ok.1642) – prekursor hutnictwa na Śląsku, autor poematu kuźniczego "Officina ferreira".

poniedziałek, 5 lutego 2018

Reformacja jako siła napędowa filantropii i wolontariatu


Obie formy działalności na rzecz drugiego człowieka, zarówno filantropia jak i wolontariat, mają korzenie w czasach antycznych. Nad potrzebą czynienia dobra zastanawiali się m.in. Demostenes, Arystoteles, czy stoicy. Działalność osób bądź instytucji, polegająca na bezinteresownym udzielaniu pomocy finansowej lub materialnej potrzebującym była powiązana we wczesnym chrześcijaństwie z miłością do bliźniego i miłosierdziem Bożym. W średniowieczu odnotowuje się znaczny spadek tej formy działania a osoby zakładające szpitale, ochronki dla ubogich nierzadko kanonizowano (św. Jadwiga Śląska, królowa Jadwiga Andegaweńska), by przywołać nieliczne wzorce na przestrzeni tysiąca lat. Pojedyncze ośrodki ochrony zdrowia zakładały klasztory (męskie i żeńskie). Trudno jednak mówić o kompleksowej filantropii, czy wolontariacie w wiekach średnich.

            Idee antyczne na nowo przywróciła reformacja. Już w 1523 roku ustalono tzw. porządek skrzynkowy w Leisnig (Leisniger Kastenordnung), zgodnie z  którym parafianie zbierali datki do specjalnych skrzynek zamykanych na cztery spusty (zamki). Umowa ta regulowała sposób pomocy sierotom, szkołom, uboższym członkom parafii a także przyjezdnym, starszym i chorym do momentu, gdy mogli zacząć zarabiać na swoje utrzymanie. Zebrane w ten sposób fundusze rozdzielał każdej niedzieli specjalny organ zarządzający, w skład którego wchodziło dwóch szlachciców, dwóch radnych, trzech mieszczan i trzech chłopów (razem 10). Wybrany spośród  każdego z czterech stanów kandydat otrzymywał klucz do skrzyni z datkami. Rozdzielanie funduszy okazało się sprawą niełatwą z uwagi na ciągłe konflikty pomiędzy członkami organu zarządzającego. Dopiero po wizytacji Justusa Jonasa, przyjaciela Doktora Marcina Lutra, w 1529 roku opracowano efektywny system zarządzania środkami pieniężnymi, tak - by zgodnie z życzeniem samego Reformatora - „mógł on stać się przykładem dla innych parafii". Część z nich przeznaczono m.in. na zasiłki dla księży, utrzymanie budynków parafialnych, czy elewatorów (przechowanie zboża). Porządek skrzynkowy zabraniał żebrania. Stawiano wymagania tym, którzy sami potrafili utrzymać się, motywując ich do pracy i przydzielając pomoc finansową jedynie na określony czas.

            Jednym z pierwszych piewców wcielania w życie codzienne filantropii i wolontariatu z uwagi na chrześcijańską miłość był Johann Arndt (1555-1621). Rozumienie filantropii właśnie w tym kontekście rozwijały środowiska pietystów. I tak rozwijała się spontanicznie trwająca do dziś współpraca kościoła z mieszkańcami danego regionu na poziomie komunalnym. Trudno przy tym nie wspomnieć  Samuela von Pufendorfa (1632-94) oraz Christiana Thomasiusa (1655-1728) doszukujących się w ogólnej miłości" (communis amor) sensu natury ludzkiej. Działalność dobroczynna objęła swym obszarem zainteresowania przede wszystkim sieroty i osoby ubogie. Fundacja Francka, tzw. szorstki Dom Wicherna, czy pomoc diakonijna Fliednera to czołowe projekty bezinteresownej pomocy tym, którzy jej potrzebują. Nierzadko filantropia była powiązana z aktywnością na polu dydaktycznym, zwłaszcza w XVIII wieku. Johann Bernhard Basedow zwrócił uwagę, iż nie wystarczy jedynie oczekiwać od ludzi na przebudzenie ich sumień i chęć gotowości pomagania. W promowaniu i uświadamianiu znaczenia bezinteresownej ofiarności na rzecz drugiego człowieka widział niezwykle istotną rolę. Cele te realizował w założonym przez siebie w 1774 roku tzw. Filantropium (Dessau). Za jego przykładem poszli Joachim Heinrich Campe (1746-1818), Ernst Christian Trapp (1745-1818), czy pierwszy niemiecki profesor pedagogiki, Christian Gotthilf Sulzmann (1744-1811). Peter Villaume (1746-1825) akcentował wielokrotnie, że miłość do bliźniego najpełniej realizuje się w działalności dobroczynnej. Z tych idei wyrosły projekty pedagogiczno-dydaktyczne Johanna Heinricha Pestalozziego i Andreasa Bräma.    

Jednak nie tylko pomoc w nauczaniu stanowiła pole zainteresowań filantropów. W 1763 roku frankfurcki lekarz, Johann Christian Senckenberg, założył fundację, która miała za zadanie przeprowadzenie zbiórki pieniężnej wśród mieszkańców na rzecz budowy szpitala i instytutu medycznego. Warto przy tym dodać, że w kręgu kultury katolickiej rozwijała się tendencja pomocy ubogim. Jakub Fugger ufundował w Augsburgu pierwszą na świecie dzielnicę dla potrzebujących (1521). Do 1523 wybudowano domy, w których znaleźli schronienie rzemieślnicy wraz z rodzinami, którzy nie z własnej winy popadli w długi. Zasady przyjmowania nowych mieszkańców nie zmieniły się do dzisiaj. Mogą tu zamieszkać ludzie, którzy urodzili się w Augsburgu, są katolikami i znajdują się w trudnej sytuacji materialnej. Dzielnica jest zabudowana 52 domami mieszkalnymi w stylu niemieckiego renesansu i otoczona murami z bramami zamykanymi dla postronnych w godz. 22-6. Domy są dwupiętrowe. Na każdym piętrze mieszka jedna rodzina. Mieszkania mają osobne wejścia, składają się z trzech pokoi, kuchni i małego ogrodu lub poddasza. Całe mieszkanie ma około 60 m² powierzchni. Każdy przyjęty do Fuggerei ma zapewnione mieszkanie do końca życia, jednak bez prawa dziedziczenia. Aby nie ranić poczucia godności mieszkańców, każda z rodzin uiszcza co roku symboliczną opłatę w wysokości 1 guldena reńskiego, co obecnie zostało zastąpione ekwiwalentem w postaci 0,88 euro. Ponadto mieszkańcy zobowiązani są do odmówienia 3 modlitw dziennie za właściciela Fuggerei. M.in. w tym celu odprawiana jest codziennie msza w kościele św. Marka.
   W XIX wieku, na skutek znacznego rozwoju gospodarczego, filantropia i wolontariat miały swój rozkwit w Niemczech. W tym czasie powstawały liczne szpitale, domy dla sierot, ośrodki kultury. Córka hamburskiego senatora, Amalie Sieveking założyła w 1825 roku Związek Kobiet na Rzecz Opieki Biednych i Chorych. Współprowadzony przez czternaście kobiet, opierał swoje działanie na zasadzie samopomocy, np. wypożyczaniu wózków dziecięcych rodzinom, które nie mogły pozwolić sobie na kupno własnego. W Prusach królowa Luiza była wzorem dobroczynności. W 1814 Fryderyk Wilhelm III ustanowił Order Luizy przyznawany kobietom za opiekę nad chorymi i ułomnymi. Była ona jednocześnie symbolem matki. Ten rodzaj kultu osiągnął punkt kulminacyjny w tzw. „pruskiej madonnie" (niem. Preußische Madonna). Legenda Luizy jako „matki królów” wiązała się bardzo mocno z Hohenzollernami. Wiek później tego typu formom działalności przyświecały częściej ogólne idee humanitarne aniżeli „miłość chrześcijańska, która miała ponieść społeczeństwa."          

Wolontariat to dobrowolna, bezpłatna, świadoma praca na rzecz innych lub całego społeczeństwa, wykraczająca poza związki rodzinno-koleżeńsko-przyjacielskie. Określenie „bezpłatna" nie oznacza „bezinteresowna", lecz „bez wynagrodzenia materialnego". W rzeczywistości wolontariusz uzyskuje liczne korzyści niematerialne: satysfakcję, spełnienie swoich motywacji (poczucie sensu, uznanie ze strony innych, podwyższenie samooceny itd.), zyskuje nowych przyjaciół i znajomych, zdobywa wiedzę, doświadczenie i nowe umiejętności, a w związku z tym i lepszą pozycję na rynku pracy. Także i tę formę aktywności spopularyzowały środowiska pietystów w czasach nowożytnych. W języku niemieckim wolontariat określany jest mianem das Ehrenamt (niem. Ehre - honor, duma, szacunek), bowiem ta działalność stanowiła niejako zaszczyt, osoba ją wykonująca cieszyła się szacunkiem i poważaniem społecznym, jako że pracowała „na chwałę Bożą". Wolontariusze a raczej wolontariuszki były szczególnie aktywne na polu pracy socjalnej dla potrzebujących. To kobiety różnych warstw społecznych (pielęgniarki, diakonisy, katolickie siostry zakonne) wspomagały nieodpłatnie personel szpitalny.

Daisy von Pless (Foto: Polska The Times).
Wielką społeczniczką na terenach Śląska była księżna Maria Tesesa Oliwia Hochberg von Pless zwana Księżną Daisy (na foto). Początkowo urządzała koncerty charytatywne, na których sama chętnie śpiewała (co przyprawiało o zgorszenie niemieckich arystokratów). Podczas jednego z koncertów w Szczawnie-Zdroju zebrała 1367 marek. Rekord padł jednak w Berlinie w 1909 roku – 5200 marek. Księżna występowała także w charytatywnych przedstawieniach teatralnych i urządzała przyjęcia bożonarodzeniowe w Książu i Pszczynie dla kilku tysięcy ubogich. Z czasem rozwinęła swą działalność. Po śmierci teścia przejęła opiekę nad sierocińcem dla dzieci robotników, przychodnią dla pracujących matek i szkołą dla ubogich dziewcząt w Wałbrzychu. Za jej sprawą w dzisiejszej dzielnicy Podgórze powstał ośrodek ze szkołą dla 162 niepełnosprawnych dzieci, gdzie uczyły się one oprócz czytania, pisania i arytmetyki także prostych prac, takich jak wyplatanie koszyków czy zdobienie porcelany, dzięki czemu miały szansę zarabiania na utrzymanie. By zyskać fundusze na szkołę, księżna planowała nawet wydać płytę ze swoimi koncertami, jednak zaniechała tego pomysłu. Po wybuchu I wojny światowej Daisy jako pielęgniarka Czerwonego Krzyża pomagała rannym żołnierzom w szpitalu Tempelhof w Berlinie. We wrześniu 1914 roku odwiedziła obóz angielskich jeńców w Döberitz, co spowodowało wybuch wrogości przeciw niej w prasie, w tym samym czasie, kiedy w Anglii zaatakowano jej matkę za odwiedzanie obozów jeńców niemieckich. Po zwolnieniu z Tempelhof w związku z aferą w Döberitz, księżna pracowała w pociągach sanitarnych Y i D3 na frontach serbskim, francuskim i austriackim, a potem w szpitalu Brčko w Belgradzie. Słała apele do rządów o ludzkie traktowanie jeńców wojennych. Fakt ten, jak i jej angielskie pochodzenie sprawiły, że próbowano zakazać jej działalności charytatywnej. Szpitale wojskowe funkcjonowały także w jej posiadłościach – w luksusowym Grand Hotelu rodziny von Pless w Szczawnie-Zdroju (dziś Sanatorium Uzdrowiskowe nr 1) działał szpital dla oficerów, a za jej sprawą przyjęto tam także kilkudziesięciu szeregowców. W Wałbrzychu był drugi szpital, w Mokrzeszowie dom wypoczynkowy dla rodzin żołnierzy. W dowód uznania dla zasług w służbie Czerwonego Krzyża Daisy oferowano stanowisko dyrektora szpitala wojskowego w Konstancy, dokąd nigdy nie dotarła ze względu na zamieszki wywołane zakończeniem wojny jesienią 1918 r.

Również ostatnia pruska Cesarzowa, Augusta Viktoria, zasługuje przy tej okazji na wspomnienie. Liczne szkoły, kliniki oraz fundacje (jedna działa do dziś w Jerozolimie) powstałe z jej inicjatywy były z pewnością zachętą dla innych kobiet, by udzielać się w tym względzie. Dla Kościoła Zbawiciela w Katowicach-Szopienicach ufundowała ołtarz, a Kościołowi Pamiątkowemu im. Fryderyka III w Polanicy-Zdroju podarowała Biblię ołtarzową z własnoręcznym wpisem.

Warto przy tym dodać, iż spontaniczne przyjęcie wolontariatu jako postawy chrześcijanina w krajach protestanckich ma także negatywny skutek. Ludzie pracujący na „chwałę Bożą" nie byli zainteresowani jakimikolwiek dochodami finansowymi i wzrostem wynagrodzenia dla kwalifikowanego personelu ochrony zdrowia i opieki nad ludźmi starszymi. Ich dokonania przynosiły w pierwszym rzędzie niematerialny skutek. Zawodowi pracownicy branży socjalnej (w większości kobiety) nie byli postrzegani na równi z górnikami, czy hutnikami. Ich postulaty o podwyżki wywoływały niezrozumienie a często - zgorszenie i rozczarowanie. Między innymi dlatego płace w obszarze socjalnym są w krajach europejskich niestety niskie. Kobiety, utożsamiane właśnie z tymi zawodami - opieką i poświęceniem dla innych, zarabiają mniej w stosunku do mężczyzn na jednakowym stanowisku, niezależnie w której dziedzinie są aktywne zawodowo...

A filantropia i wolontariat dzisiaj? Ewangelicka Diakonia w Niemczech zatrudnia 453.000 pracowników, z którymi współpracuje 700.000 wolontariuszy. Co trzeci Niemiec udziela się dobroczynnie. W Polsce liczbę wolontariuszy szacuje się na ok. 4 miliony, stanowi ok. 11% społeczeństwa. W rankingu, uwzględniającym poza ofiarami pieniężnymi wolontariat oraz udzielanie pomocy nieznajomym, da się zauważyć korelację między zamożnością mieszkańców danego kraju a ich skłonnością do dobroczynności. W pierwszej dziesiątce najbardziej aktywnych na tym polu państw, osiem z nich ma korzenie protestanckie.

czwartek, 1 lutego 2018

Teza miesiąca - Tezy 50 i 51

Teza 50 - Należy nauczać chrześcijan, że gdyby papież wiedział, w jaki sposób kaznodzieje odpustowi wyciągają pieniądze, to wolałby on raczej spalić na popiół kościół św. Piotra niż wybudować go ze skóry, mięsa i kości swej trzody. 

Teza 51 - Należy nauczać chrześcijan, że papież w razie konieczności (jeśli by tak być musiało) byłby także gotów sprzedać kościół św. Piotra, aby dać pieniądze wielu tym, od których je kaznodzieje odpustowi wyłudzili.

czwartek, 25 stycznia 2018

Dlaczego „Marcina Lutra myśli (nie)znane”?

„Marcina Lutra myśli (nie)znane” stanowi zbiór cytatów wittenberskiego Reformatora zebranych na 104 stronach wydanym z okazji Jubileuszu 500-lecia Reformacji. Czym wyróżnia się ta publikacja od pozostałych? Odpowiedzi na to pytanie zebrałem poniżej:






1. „Marcina Lutra myśli (nie)znane” to jedyna pozycja na polskim rynku wydawniczym będąca zbiorem jego słów bez dodatkowych komentarzy od tłumacza.

  Na polskim rynku wydawniczym istnieją liczne biografie Odnowiciela Kościoła z Wittenbergi, opracowania jego dzieł – brakuje zwięźle zebranych najpopularniejszych jego myśli. Moja publikacja ma wypełnić tym samym lukę na rodzimym rynku księgarskim. Poznajmy niemieckiego Reformatora przez pryzmat powiedzonek, które przeszły do polskiej mowy potocznej, jak np. nie powinno się uważać drugiego za wiernego przyjaciela zanim nie zjadło się z nim korca [beczki] soli, to pasuje jak pięść do oka, to mi na sercu leży itd. Myśli te nie mają  w zamyśle polaryzować, pokazywać różnic doktrynalnych pomiędzy Kościołem Katolickim a Protestantyzmem. 500 lat po przybiciu 95 tez na drzwiach kościoła w Wittenberdze chrześcijanie na całym świecie myślą o pokoju i wzajemnym poszanowaniu różnic. W tym duchu przetłumaczone przeze mnie cytaty podzielone są na następujące kategorie: natura ludzka, teologia, wiara, dobre uczynki, grzech, muzyka, dzieci, kobieta i Luter nieznany. Ta publikacja stanowi zbiór autentycznych a nie legendarnie przypisywanych Marcinowi Lutrowi cytatów w oparciu o ich obecność w Edycji Weimarskiej (Weimarer Ausgabe, WA). WA to wiarygodne źródło wiedzy o życiu i twórczości Doktora Lutra, powstałe na zlecenie cesarza Wilhelma II, w którym poddano krytycznie autentyczność danych pism celem wykluczenia fałszywie przypisywanym Reformatorowi. Prace nad nią trwały od 1883 do 2009 roku! Kompletna Edycja Weimarska zawiera ok. 80 tysięcy stron w 119 tomach. Podczas tworzenia „Marcina Lutra myśli (nie)znanych” korzystałem z jej najstarszej części, powstałej w latach 1883-1929.

2. Honorowy Patronat.

Honorowy Patronat nad książką zechcieli objąć Panowie: Jan Peszek (aktor, reżyser i pedagog teatralny) oraz Marek Uglorz (duchowny ewangelicki, biblista, profesor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie). Obecność nieposzlakowanych autorytetów w swojej dziedzinie umożliwia znalezienie wspólnej płaszczyzny działań z osobami znanymi na rzecz świadomego używania poszczególnych zwrotów i wyrażeń w języku polskim, promocję i rozwój czytelnictwa w Polsce oraz spontaniczne tworzenie swoistej płaszczyzny ekumenicznej na rzecz porozumienia chrześcijan i wyznawców innych religii lub też osób niezwiązanych z żadnym wyzwaniem w wymiarze osiągnięć ruchu reformacyjnego na polu językowym.

3. Atrakcyjna szata graficzna.

Książkę urozmaicono rysunkami Pana Andrzeja Mleczki.  Nietypowa kreska Artysty sprawia, że Czytelnik odkrywa nie tylko Marcina Lutra, ale także Rysownika na nowo...

4. Patronat medialny.

Patronat medialny nad książką sprawuje „Miesięcznik Ewangelicki“, internetowe pismo redagowane przez jednych z najbardziej uznanych komentatorów protestanckiego życia w Polsce. Obecność Patrona medialnego jest potwierdzeniem jakości zebranych przeze mnie myśli Doktora Lutra.

5. Ekumeniczny zespół Współtwórców publikacji.

„Marcina Lutra myśli (nie)znane” tworzyli zarówno luteranie rozmaitych nurtów pobożnościowych, inni protestanci (kalwini, protestanci wolnokościelni), katolicy jak i Osoby niewierzące. Ten ponadreligijny team potwierdza, że o Reformacji i jej wpływie na rozwój europejskiej codzienności można dyskutować, mimo różnic, rzeczowo, bez uprzedzeń, w atmosferze wzajemnego poszanowania i chęci poznania innych. Pragnę dodać, iż zadaniem mojej książki nie jest indoktrynacja, pozyskanie potencjalnie nowych współwyznawców. Reformacja jako wydarzenie historyczne i jej osiągnięcia przede wszystkim w wymiarze językowym są dla Wszystkich! Projekt całkowicie odcina się od jakiejkolwiek formy aktywności na rzecz ewangelizacji przez poszczególne grupy religijne.

6. Autor.

Kamil Basiński.
Kamil Basiński pochodzi z Dolnego Śląska, jest absolwentem Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu (chemia). W 2008 roku wyróżniony przez Polskie Towarzystwo Chemiczne do nagrody J. Janikowej za pracę magisterską. Od 20 lat posługuje się j. łacińskim, jeszcze dłużej zna j. niemiecki. Od 2011 roku mieszka w Stuttgarcie, gdzie pracuje w wyuczonym zawodzie. Charytatywnie związany z tamtejszą diakonią i pracą na rzecz ludzi w podeszłym wieku (praca walidacyjna metodą N. Richard i N. Feil w ewangelickim domu seniora, organizacja ekumenicznych modlitw, psychofizyczne aktywowanie ludzi w rozmaitych sytuacjach życiowych). Od 2013 członek Towarzystwa zajmującego się historią Kościoła Ewangelickiego w Wirtembergii (Verein für württembergische Kirchengeschichte). Aktywny członek luterańskiej parafii przy Leonhardskirche w Stuttgarcie, pomagał m.in. w organizacji Ewangelickich Dniach Kościoła Stuttgart 2015. Swymi publikacjami online aktywnie wspiera pojednanie polsko-niemieckie.


7. Pozytywne recenzje.

„Marcina Lutra myśli (nie)znane” zyskały pozytywne opinie w środowisku moli książkowych. Pierwsza opinia o niej pojawiła się na portalu „Biblionetka” oraz na blogu Pani_Wu:

BLOG 

Druga recenzja została wydana w ewangelicko-reformowanym piśmie „Jednota”, jej autorką jest dr hab. Joanna Szczepankiewicz-Battek:


8. Zainteresowanie medialne.

Wywiad z Nowin Jeleniogórskich z 03.01.17.

Pod koniec 2016 roku udzieliłem wywiadu jednemu z lokalnych tygodników w sprawie książki. Podczas promocji publikacji na Ewangelickich Dniach Kościoła problematyką „Marcina Lutra myśli (nie)znanych” zainteresowała się cieszyńska rozgłośnia radiowa, Chrześcijańska Telewizja postanowiła poruszyć jej wyjątkowość na spotkaniu autorskim w Krakowie, a  w śląskim „Miesięczniku Ewangelickim” napisano o niej artykuł z okazji Niedzieli Pełnej Reformacji w Zabrzu.


9. Atrakcyjna cena.

„Marcina Lutra myśli (nie)znane” nie kosztują więcej niż 22 złote. Maksymalna cena jest umieszczona na twardej okładce książki. Wysoką jakość papieru i druku oraz niską, dostępną dla wszystkich cenę zagwarantowały prywatne środki przeznaczone na wydanie publikacji.

10. Dostępność publikacji.

Książkę można nabyć:

- w parafiach ewangelicko-augsburskich: Syców, Karpacz, Jelenia Góra, Szczecin, Świdnica, Jawor, Legnica, Zielona Góra, Kłodzko, Wrocław, Lubań, Lublin, Łódź, Koszalin, Poznań, Kraków, Wisła-Centrum, Zabrze, Pszczyna, Suwałki, Pisz, Mikołajki, Białystok, Giżycko, Kętrzyn, Ostróda, Mrągowo, Olsztyn, Szczytno, Pasym i Nidzica.

Dystrybucję do kolejnych parafii za atrakcyjną cenę prowadzi ks. Sebastian Kozieł z Jeleniej Góry-Cieplic pod numerem telefonu: 75 642 66 67 i adresem e-mail: cieplice@luteranie.pl oraz sebastian.koziel@luteranie.pl ;

- salonach Empik i księgarniach PWN na terenie całego kraju;

- w cieszyńskiej księgarni chrześcijańskiej WARTO;


Mam nadzieję, że powyższe argumenty przekonały Państwa do sięgnięcia po „Marcina Lutra myśli (nie)znane”. W przypadku jakichkolwiek pytań pozostaję do dyspozycji pod oficjalnym adresem e-mail projektu: ksiazka2017@gmail.com .

Miłej lektury!
Kamil Basiński